Nielegalne środki ochrony roślin – czym są, kto je bada i jakie konsekwencje grożą za ich stosowanie?

Nielegalne środki ochrony roślin – czym są, kto je bada i jakie konsekwencje grożą za ich stosowanie?

Środki ochrony roślin to substancje popularnie stosowane w rolnictwie, ogrodnictwie i leśnictwie. Ich zadaniem jest ochrona roślin przed szkodnikami. I choć powinny być poddane rygorystycznym testom oraz zarejestrowane, wciąż zdarzają się w tym temacie nielegalne procedury. O fałszerstwie środków ochrony roślin opowiada doktor Tomasz Stobiecki, Kierownik Oddziału Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Sośnicowicach.

Pestycydy – nie ma zakazu, są wytyczne

Czy środki ochrony roślin są konieczne? I czy można je skutecznie zastąpić naturalnymi odpowiednikami? Ich przeciwnicy twierdzą, że mogą wywoływać poważne problemy zdrowotne i drastycznie zmniejszać bioróżnorodność. Poza tym mogą trafić do powietrza, pożywienia czy wody, powodując zatrucia u ludzi i zwierząt.

Dokładnie rok temu, w czerwcu 2021 roku w Szwajcarii odbyło się referendum dotyczące wprowadzenia zakazu używania pestycydów. Projekty trzech ustaw mających pomóc w ochronie środowiska zostały jednak odrzucone. Dotyczyły one właśnie zakazu stosowania syntetycznych pestycydów czy ograniczenia ich użycia. Szwajcaria miała szansę być pierwszym państwem w Europie, które wprowadziłoby taki zakaz.

W Polsce użycie pestycydów w rolnictwie, ogrodnictwie i leśnictwie jest dozwolone. Jednak ich stosowaniu towarzyszą sztywne wytyczne. Pestycydy muszą być sprawdzone pod względem toksyczności dla ludzi, zwierząt i środowiska naturalnego. Po przejściu pozytywnych testów, zostają zarejestrowane i dopuszczone do sprzedaży. Użytkownicy powinni się stosować do zaleceń, a przed zabiegiem dokładnie przeczytać instrukcję stosowania. Preparat musi być odpowiednio dobrany i stosowany w czasie określonej fazy choroby. Odpowiednio dobrana dawka, warunki pogodowe i czas aplikacji składnika są ważne, aby nie zaszkodzić roślinie, a wyeliminować szkodnika.

Nielegalne środki ochrony roślin – co to takiego

Okazuje się jednak, że nie zawsze tak jest. Na rynek trafia wiele podróbek z nielegalnych fabryk. Nad badaniem takich substancji czuwa akredytowane Laboratorium Badania Jakości Środków Ochrony Roślin w Oddziale Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Sośnicowicach. Laboratorium rocznie bada około 300 próbek w ramach kontroli urzędowej oraz kilkakrotnie więcej próbek pochodzących z innych źródeł.

W takich przypadkach środek ochrony roślin wytwarzany jest w nielegalnej fabryce, w oparciu o składniki, które nie są przebadane pod kątem czystości, czyli mogą zawierać toksyczne zanieczyszczenia, stwarzające zagrożenia dla konsumentów i środowiska mówi dr Tomasz Stobiecki.

Fałszerstwa środków ochrony roślin to nie jedyny problem. Dużym zagrożeniem są nielegalne środki ochrony roślin. Ostrożne szacunki mówią, że 10% preparatów na terenie Unii Europejskiej może być nielegalnymi środkami ochrony roślin. Co to takiego?

Są to m.in.: preparaty nielegalnie sprowadzone do Polski, z obcymi etykietami, preparaty przemycone, próbujące udawać prawdziwe przez zmienione etykiety lub substancje bez żadnych etykiet, ukrywane w magazynach i stosowane przez rolników bez żadnej kontroli wyjaśnia pracownik instytutu.

Z takimi sytuacjami walczą pracownicy Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Sośnicowicach wraz z Państwową Inspekcją Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Zgodnie z ustawą tego rodzaju środki nie mogą być sprzedawane w Polsce. Używanie preparatu, który kupiliśmy za granicą i przywieźliśmy do kraju na własne potrzeby również jest zabronione.

Ale możliwe jest, że ten sam preparat, z tej samej fabryki, lecz z polską etykietą, jest jednocześnie sprzedawany przez polskiego dystrybutora i wówczas jest legalny. To są właśnie niuanse, które warto wyjaśnić i na które trzeba środowisko uczulić dodaje.

Kontrola środków ochrony roślin

Wszystkie preparaty, które są w obrocie w Polsce przechodzą kompleksowy system kontroli.

Za pobór próbek i za kontrolę odpowiada Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Próbki pobierane są na terenie całego kraju, zazwyczaj w punktach legalnego obrotu, ale także w miejscach, gdzie preparaty są nielegalnie przechowywane i sprzedawane. Trafiają do jedynego laboratorium w Polsce, które bada jakość środków ochrony roślin, czyli do Laboratorium Badania Jakości Środków Ochrony Roślin w Oddziale Instytutu Ochrony Roślin – PIB w Sośnicowicachwyjaśnia dr Tomasz Stobiecki.

Próbki są badane pod kątem zgodności z wymaganiami rejestracyjnymi (określonymi na etapie dopuszczania środka ochrony roślin do obrotu i stosowania).

To, że próbki nie spełniają warunków rejestracyjnych, wcale nie musi oznaczać, że mamy do czynienia z fałszerstwem. Może to być efekt błędu w produkcji lub skutek złego przechowywania, w wyniku czego niektóre substancje się rozłożyły albo wytrąciły. Nastąpiła więc zmiana właściwości fizykochemicznych skutkująca tym, że właściwości rejestracyjne nie są spełnione – mówi.

W takim przypadku eksperci z laboratorium oceniają, czy preparat może pozostać w obrocie, czy nie. Ich opinia zostaje przekazana do Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa, która podejmuje decyzję co dalej.

W przypadku, gdy inspektorzy otrzymają informacje o miejscach, w których mogą występować nieprawidłowości prowadzone są też kontrole interwencyjne.

Skutki zastosowania nielegalnego środka ochrony roślin

Rolnik, ogrodnik czy leśnik, który użyje niedozwolony czy nielegalny preparat musi się liczyć z konsekwencjami.

Po pierwsze uprawa może zostać zniszczona fizycznie, bo preparat wykaże fitotoksyczność, zanieczyszczenie jakąś substancją, która spowoduje uszkodzenie upraw. Po drugie zniszczenie może być wynikiem tego, że środek nie zadziała, bo substancji czynnej nie zawiera wystarczająco dużo lub nie ma jej wcale, albo zawiera coś zupełnie innego. Brak plonu to oczywiście straty finansowe, ale trzeba też pamiętać o tym, że stosowanie preparatu nielegalnego może być zagrożeniem dla samego operatora. To również zagrożenie dla otoczenia, dla środowiska, a przede wszystkim dla konsumenta, na którego stole pojawi się produkt spożywczy mogący zawierać niebezpieczne pozostałości substancji chemicznych – tłumaczy dr Tomasz Stobiecki.

Jeśli do takiej sytuacji dojdzie inspekcja prowadzi śledztwo.

– Sprawdzane są faktury zakupu środków ochrony roślin, dziennik zabiegów, inspektorzy pobierają próbki i przekazują je do Laboratorium Badania Pozostałości Środków Ochrony Roślin, które może wykazać, czy w próbce znajdują się pozostałości środków, jakie w danej uprawie nie mogły być stosowane. Jeśli pod względem formalnym nie wykazano nieprawidłowości, inspektorzy sprawdzają dystrybutora, kontaktują się z producentem itd. To zazwyczaj żmudny i długotrwały proces – wyjaśnia dalej.

Jeśli wina leży po stronie rolnika, plantatora czy leśnika grozi mu kara, a także większe kontrole w przyszłości.

– Grozi mu także możliwość utraty kontrahentów i rynków zbytu w związku z toczącymi się postępowaniami i kontrolami. Możliwa jest również utrata posiadanych certyfikatów – przyznaje.

Ochrona przed nieumyślnym zastosowaniem nielegalnego środka ochrony roślin

Podstawa to kupowanie preparatów wyłącznie w legalnie działających punktach i używanie ich zgodnie z opisem na etykiecie.

Ważnym elementem jest sprawdzenie opakowania – czy jest oryginalnie zamknięte, czy ma odpowiednio oznakowaną etykietę w języku polskim. Jeśli opakowanie wygląda na naruszone – nie należy kupować i stosować preparatu. 

Trzeba też być czujnym już po otwarciu – jeżeli preparat wygląda inaczej lub ma odmienny zapach niż zazwyczaj, bezpieczniej jest powstrzymać się od jego zastosowania i skontaktować się ze sprzedawcą, bo być może były jakieś zmiany w produkcji lub w formulacji. 

Bezwzględnie należy się też stosować do zaleceń opisanych na etykiecie. Często zniszczenie upraw nie jest bowiem spowodowane użyciem złego środka, lecz jego nieodpowiednim zastosowaniem, np. złym wymieszaniem z innym preparatem albo wykonaniem zabiegu w warunkach pogodowych, które powodują fitotoksyczność – przestrzega dr Tomasz Stobiecki.

 Źródło: dlaroslin.pl, euractiv.pl, informacja prasowa

Zdjęcie główne: canva

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.