Pożar w hodowli krów. Zginęła ponad setka zwierząt

Pożar w hodowli krów. Zginęła ponad setka zwierząt

Z niedzieli na poniedziałek doszło do tragicznego w skutkach wydarzenia.  W Wierzbowie zapaliła się obora. Budynek spłonął, a wraz z nim 110 krów, które tam mieszkały.

Pożar obory

Budynek, który się zapalił był oborą o powierzchni 1600 metrów kwadratowych i wymiarach 80 na 20 metrów. Mieścił w sobie 200 zwierząt. Cały obszar zajął się ogniem. 51 minut po północy powiadomiono straż pożarną. Wydarzenie miało miejsce w gminie Śniadowo w województwie podlaskim, w małej wsi Wierzbowo.

Silny dym, mały płomień

Strażacy wskazują, że pożar był nietypowy. Z konstrukcji unosiły się ogromne kłęby dymu, dużo więcej niż w standardowych tego typu pożarach. Starszy brygadier Grzegorz Wilczyński, zastępca Komendanta Miejskiego PSP w Łomży wskazuje na atypowość zdarzenia. Utrudniała ona szybką ewakuację krów. Ponadto tlący się pożar, z mało widocznym ogniem gasi się dużo dłużej i trudniej.

Śmierć krów

Zwierzęta stały w czadzie i dymie, wiele odniosło rozległych oparzeń skóry. Budynek wykonany był z prefabrykowanych elementów, a dach był pokryty płytą warstwową. Dlatego konstrukcja zamiast się palić, praktycznie się topiła. I te właśnie stopione części dachu spływały na przerażone krowy.

Apokaliptyczne sceny

Do cierpiących w agonii zwierząt strażacy usiłowali się dostać wielokrotnie, niestety było to szalenie trudne. Martwe ciała blokowały przejście do jeszcze żywych osobników. Cztery zastępy pobliskich ochotniczych straży pożarnych oraz cztery zastępy Państwowej Straży Pożarnej w Łomży musiały własnoręcznie odblokowywać przejście podnosząc i odkładając na stertę martwe sztuki. Wszystko przez to, że główna brama elektryczna się nie otworzyła, więc trzeba było korzystać z wąskiego, bocznego przejścia.

Straty

Udało się uratować tylko 90 zwierząt. Reszta umarła w trakcie pożaru lub w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Dwadzieścia, które przeżyły musiał uśpić weterynarz ze względu na bardzo rozległe poparzenia.

 Po trwającej sześć godzin akcji gaśniczej można powoli szacować straty. Te oblicza się na kilka milionów złotych.

Czy zachowano odpowiednie procedury przeciwpożarowe?

Czy obora była wykonana z odpowiednich materiałów?

Dlaczego zablokował się mechanizm bramy i dlaczego wybuchł pożar?

Odpowiedzi na te pytania jeszcze nie znamy. Wiemy tylko, że wiele istot umarło w wielkich męczarniach…