Prof. Marek Mrówczyński: Po pandemii na znaczeniu zyskają biologiczne metody ochrony roślin

Pandemia koronawirusa odciska piętno na gospodarce całego świata. Analitycy szacują, że rok 2020 będzie pierwszym od dziesięcioleci, w którym Chiny odnotują spadek PKB. W Polsce będzie podobnie. Cierpią niemal wszystkie sektory gospodarki, w tym również rolnictwo. Z uwagi na to, że została ograniczona wymiana handlowa, pojawiły się problemy m.in. z dostępem do środków ochrony roślin. Rolnicy będą więc musieli się przestawić na niechemiczne metody wspomagania upraw. Czy będzie to trwała zmiana? Na to pytanie odpowiada prof. dr hab. Marek Mrówczyński, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego w Poznaniu. 

Środki ochrony roślin: problemy dostępnością

Substancje czynne środków ochrony roślin są produkowane głównie w Chinach oraz w Indiach. Jest to podyktowane z jednej strony względami ekonomicznymi, a z drugiej ekologicznymi – ruchy ekologiczne naciskały na wyprowadzenie produkcji z Europy. W efekcie cały świat jest uzależniony od dostawców z Azji.

Fotowoltaika od Columbus Energy

– Obecnie rolnictwo musi radzić sobie z problemami z dostępnością niektórych fungicydów i herbicydów, które są efektem braku niektórych substancji czynnych. O ile jeszcze środki ochrony roślin stosowane wiosną przynajmniej w części pochodzą z zapasów sprzed pandemii, o tyle preparaty przeznaczone do stosowania latem i jesienią będzie jeszcze trudniej zdobyć. Bo to właśnie ich nie wyprodukowano. Pamiętajmy, że część środków ochrony roślin stosowana jest na konkretne agrofagi, w określonych momentach roku, w danej fazie rozwoju zarówno rośliny, jak i samego szkodnika. Jeśli ten okres minął, zastosowanie danego środka nie będzie już ani zasadne, ani efektywne – przewiduje prof. dr hab. Marek Mrówczyński, dyrektor Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego w Poznaniu. 

Jednym problemem jest brak dostępu do środków ochrony roślin, a z drugiej ich rosnące ceny. Zjawisko to nie jest efektem spekulacji, lecz wypadkową droższych komponentów, wyższych kosztów logistycznych, a także sytuacji na rynku walut. Wzrosty cen utrzymają się najprawdopodobniej aż do jesieni.

Niechemiczne metody ochrony roślin

W obliczu utrudnionego dostępu do środków chemicznych, europejscy rolnicy zaczynają kłaść coraz większy nacisk na stosowanie niechemicznych metod ochrony roślin. Częściowo jest to wynikiem unijnych dyrektyw, zgodnie z którymi zaleca się priorytetowo np. zabiegi agrotechniczne oraz wysiewanie odmian odpornych i tolerancyjnych na agrofagi. Coraz więcej rolników skłania się także ku biologicznym metodom ochrony roślin.

– Zaletą metod biologicznych jest fakt, że są bezpieczne dla producenta i konsumenta. Posiadają jednak zasadniczą wadę – są droższe od metod chemicznych. W niektórych państwach Europy wprowadzono dopłaty do zakupu środków biologicznych. Na przykład w Niemczech wynoszą one 70 euro/ha, podobne rozwiązanie wprowadzono też w Czechach, na Słowacji, w Austrii i Szwajcarii. Trzeba się jednak liczyć z ograniczeniem tej pomocy w okresie pandemii koronawirusa. Rozwiązaniem wartym rozważenia w czasach niedostatecznej podaży środków ochrony roślin wydaje się być wysiew odmian odpornych i tolerancyjnych np. na patogeny. Wymagają one mniejszej ochrony, a więc mniejszego zużycia środków ochrony roślin (nawet o 2 zabiegi mniej na jednej uprawie) – radzi prof. Marek Mrówczyński.

Rolnictwo po pandemii koronawirusa

Efektem końcowym sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia, niewątpliwie będą problemy ze zbiorami. Tegoroczne będą dużo uboższe, więc warzywa i owoce najprawdopodobniej zdrożeją w odczuwalny dla odbiorcy końcowego sposób. Korzyścią dla środowiska, wynikającą z trudnościami na rynku chemicznych środków ochrony roślin, będzie jednak prawdopodobne przemodelowanie prowadzenia upraw. Metody łatwiejsze, ale oparte na chemikaliach, wielu rolników zamieni na zdecydowanie trudniejsze, lecz korzystniejsze dla środowiska.

– Po zakończeniu pandemii koronawirusa w ochronie roślin prawdopodobnie wzrośnie znaczenie metod niechemicznych oraz upraw odmian odpornych i tolerancyjnych na agrofagi. Myślę, że metody biologiczne zyskają na znaczeniu i będą w większym stopniu stosowane w uprawach rolniczych – prognozuje naukowiec.

Źródło: wywiad udostępniony przez agencję nonoproblemo.pl