Znamy oficjalną przyczynę katastrofy ekologicznej na Kamczatce!

Masowa śmierć zwierząt u wybrzeży Kamczatki spowodowała toksyna uwolniona w dużych ilościach przez mikroalgi z gatunku Gymnodium – poinformował wczoraj na konferencji prasowej wiceprezes Rosyjskiej Akademii Nauk Andriej Andrianow. Czy jest to możliwe?

Człowiek nie zawinił

RIA Nowosti poinformowało, że na wczorajszej konferencji prasowej podano oficjalną przyczynę katastrofy klimatycznej u wybrzeży Kamczatki. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Wysokie stężenia odnotowano tylko u przedstawicieli rodzaju Gymnodinium – są one odpowiedzialne za produkcję dość dużej ilości różnych toksyn” – powiedział Andrianov, specjalizujący się w morfologii i taksonomii morskiej różnorodności biologicznej.

Do katastrofy doszło we wrześniu, kiedy to surferzy po kontakcie z wodą zaczęli skarżyć się na silną reakcję alergiczną, problemy ze wzrokiem, a fale przybrały żółty odcień. Zaraz po tym wydarzeniu, ocean zaczął wyrzucać na brzeg martwe zwierzęta: jeżowce, foki, ośmiornice i ryby.

O tym, jakie hipotezy przyczyny tego zjawiska rozważano, możecie przeczytać na naszym portalu:

Przeprowadzona przez rosyjskich naukowców ekspertyza wykazała, że w wodzie jest obecne duże stężenie toksyn, które wydzielają mikrolagi Gymnodium. To one miały zatruć wodę i spowodować masowe wymieranie bezkręgowców.

Jakie fakty potwierdzają tę hipotezę?

Alga Gymnodium posiada cechy zarówno roślinne, jak i zwierzęce. Dzięki temu ma zdolność do bioluminescencji lub okresowego kwitnienia. Powoduje to zabarwianie wody na kolor żółty lub czerwony i tłumaczyłoby żółtawy odcień oceanu.

Ponadto algi te wytwarzają neurotoksynę zwaną saksytoksyną. Jest ona niebezpieczna dla zwierząt morskich i ludzi, może być również śmiertelna, bo paraliżuje komórki. Substancja występuje nie tylko w formie płynnej, ale również w postaci aerozoli. 

Nadmierne zakwity glonów powodują również niedobór tlenu blisko dna oceanu, co wpływa na śmierć żyjących tam stworzeń.

Występowanie tych mikroalg u wybrzeży Kamczatki tłumaczy się tym, że są one powszechne u wybrzeży Japonii, która wcale nie leży daleko.

Istnieją pewne wątpliwości

Przedstawione przez Adrianowa przyczyny nie tłumaczą jednak przekroczenia poziomu fenolu i substancji ropopochodnych w wodzie. Mogły one również być powodem skażenia. Niektórzy w dalszym ciągu wierzą, że katastrofę wywołał przeciek odpadów chemicznych ze starych poligonów rosyjskich w oceanie, które znajdują się blisko rzeki wpadającej do oceanu.

Własne badania prowadzi również rosyjski oddział Greenpeace. Według nich przeanalizowane próbki w dalszym ciągu nie pozwalają stwierdzić przyczyny katastrofy.

Źrodło: hi-tech.mail.ru