Domowa retencja. Zbieraj deszczówkę, ale racjonalnie!

Jak poradzić sobie z miejską suszą, nie wylewając hektolitrów wody? Co zrobić, kiedy studzienki kanalizacyjne nie przyjmują już ani kropli wody? Szczególnie w dobie zmian klimatu musimy kierować się rozsądnym podejściem  do wykorzystywania surowców. Eksperci nie ukrywają, że rosną obawy związane z przyszłością dostępu do wody. 

Alarm wodny

Sprawa jest pilna i wymaga natychmiastowej reakcji. Zmagamy się w całej Europie z kryzysem klimatycznym, który objawia się między innymi gwałtownymi ulewami, powodziami, a także destrukcyjnymi suszami.

Oba te zjawiska są ściśle połączone: jeżeli susza trwa długo, to w razie intensywnych opadów, trudno będzie takiej spękanej i przesuszonej glebie przyjąć gigantyczne ilości wody. Ponadto, jeśli nie chcemy niedługo cierpieć z powodu braku wody, musimy zmienić dotychczasowy sposób jej gromadzenia, wykorzystania i oczyszczania. 

Jaka jest na to rada? Odzyskiwanie jak największych ilości wody odpadowej, czyli tak zwanej deszczówki.

Równowaga to podstawa

„Technologie domowej retencji” zakłada stworzenie systemów, ułatwiających gospodarkę wód odpadowych. Celem jest zmniejszenie skali marnowania wody i ochrona ekosystemów przed ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Dzięki zorganizowanej inicjatywie wykonawcy opracują urządzenia, umożliwiające trzystopniowy obieg odzyskiwanej wody deszczowej, szarej oraz czarnej. 

Odzyskiwaniem wody w miejscu, gdzie spadł deszcz, czyli małą retencją zajął się NCBR, czyli Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Samą technologię tzw. domowej retencji opracowuje kilka podmiotów: Politechnika Wrocławska, WaterHero Sp. z o.o. z Warszawy, Irene Katarzyna Gieras z Krakowa oraz Ecol-Unicon Sp. z o.o. z Gdańska. Eksperci wybrali najlepsze rozwiązania metod retencji, filtracji i uzdatniania wody, tak, aby finalnie miała ona jak najwyższą jakość.

Oczyszczona woda deszczowa będzie nadawała do różnych celów: do prania, mycia, spłukiwania toalety, podlewania roślin i trawnika. Oczyszczona woda z systemu trafi do gruntu, w miejscu, w którym spadła. Znacznie zmniejszy się dzięki temu ilość ścieków.

Co więcej, gospodarstwo domowe, które posiadałoby stosowne filtry i systemy, nie musiałoby być podłączone do sieci wodociągowej ani kanalizacji (lub wystarczyłoby korzystanie z niej w znikomym stopniu).

źródło: mat. prasowe