Błyskawiczne powodzie niszczą polskie miasta i kosztują miliardy. Kogo winić i jak się ratować?

Błyskawiczne powodzie kosztują nas miliardy złotych. Wszechobecna betonoza uniemożliwia wchłanianie wody z gwałtownych opadów. Kto ponosi odpowiedzialność za stratę majątku tysięcy ludzi i co należy zrobić?

Intensywne opady deszczu w Polsce

Niedawne intensywne opady przyniosły bardzo trudną sytuację na wschodzie, w centrum i na południu kraju. W wielu miejscach spadła cała norma opadów dla sierpnia, a nawet jej dwukrotność.

W Małopolsce poziom rzek potrafił w ciągu zaledwie godziny podnieść się nawet o pół metra. Poważnie ucierpiał m.in. Kraków.

Na jednej z krakowskich dzielnic – Bieżanowie zalanych zostało kilkadziesiąt domów i budynków mieszkalnych. Woda wdarła się do mieszkań na parterze, piwnic i garaży podziemnych, w niektórych miejscach sięgała metra wysokości, a nawet wyżej. Strażacy ewakuowali kilka starszych osób.

Jak to się dzieje, że w ciągu kilku godzin dochodzi do paraliżu komunikacyjnego, zalania piwnic, mieszkań i domów?

Dlaczego polskie miasta toną?

Główną przyczyną jest zmiana struktury opadów. Deszcze w tej chwili są często nawalne i w ciągu 30 minut może spaść 3/4 średniej miesięcznej opadów. Mamy więc deszcz rzadziej, ale w większych ilościach – zauważa Paweł Rusiecki, zastępca dyrektora Departamentu Zarządzania Środowiskiem Wodnym PGW Wody Polskie.

Większa częstotliwość intensywnych opadów prowadzących do podtopień to jeden ze skutków zmian klimatycznych. Zmiany klimatu przejawiają się wydłużeniem okresów bezopadowych i występowaniem gwałtownych, intensywnych opadów.

Kanalizacja deszczowa zaprojektowana kilka lub często nawet kilkanaście lat temu nie jest w stanie przyjąć takiej ilości wody, jaka może obecnie pojawić się w trakcie jednego opadu.

Na niewydolność kanalizacji składa się też wszechobecna w polskich miastach betonoza. Betonowanie miast oznacza uszczelnianie ulic przy coraz bardziej zwartej zabudowie. Woda w dużych ilościach spływa bezpośrednio do kanalizacji, która szybko się przepełnia, a to generuje koszty.

Może podatek od betonu mógłby być sposobem na walkę z suszą? Więcej przeczytasz w artykule.

Zła polityka wodna oznacza miliardy złotych straty

Eksperci z Instytutu Ochrony Środowiska oszacowali, że w latach 2001-2016 Polska straciła 78 mld zł. Gigantyczne koszty to suma zniszczeń infrastruktury i mienia, skutek powodzi nawałnic i susz.  Ponadto raz na 5 lat Polska w związku z tymi zjawiskami musi ponosić ponadprzeciętne skutki finansowe szacowane na ponad 1% PKB.

W ostatnich latach obserwuje się wzrost częstotliwości występowania powodzi i podtopień oraz wzrost kosztów. Wynika to z dwóch przyczyn – zmian klimatu oraz gospodarki człowieka – wyjaśnia dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska Krystian Szczepański. 

W polskich miastach nie ma wystarczającej ilości miejsc na tzw. retencję. Brakuje terenów nieutwardzonych, gdzie woda mogłaby swobodnie zasilać wody gruntowe.

Czym jest retencja?

Retencja to zatrzymywanie i magazynowanie wód opadowych i roztopowych w miejscu ich powstania. W efekcie obniżamy podatność terenów zurbanizowanych na zjawisko suszy.

Duża (wielka) retencja to zatrzymywanie wody w większych zbiornikach.

Mała retencja to budowa niewielkich zbiorników, oczek wodnych i stawów, zadrzewianie, renaturyzacja małych rzek oraz ochrona terenów podmokłych. To z nią najczęściej mamy do czynienia w miastach. Miasto musi mieć naturalną możliwość pochłaniania wody i działać na zasadzie „gąbki”.

Miasto gąbka

Zabetonowane miasto nie ma możliwości pochłaniania wody z błyskawicznych burzy. Teren miejski musi mieć naturalną możliwość wchłaniania i magazynowania wody. Aby miał tę możliwość, tworzy się specjalną infrastrukturę, którą można podzielić na trzy główne typy:

  • Niebieska infrastruktura –  zbiorniki naziemne i podziemne, systemy drenażu.
Źródło: Łódzki Panel Klimatyczny, ipp.expert
  • Zielona infrastruktura – to zieleń i roślinność, m.in. zielone dachy i ogrody deszczowe.
Źródło: Łódzki Panel Klimatyczny, ipp.expert
  • Szara infrastruktura – infrastruktura hydrotechniczna, której celem jest zbieranie i odprowadzanie wód. System kanalizacyjny zbierający wodę z dróg, placów i budynków, kolektory burzowe oraz systemy oczyszczania ścieków.
Źródło: Łódzki Panel Klimatyczny, ipp.expert

Istnieje wiele metod na spowolnienie spływu wody do kanalizacji, m.in.: skrzynie rozsączające, z których woda kropla po kropli przesiąka do gruntu oraz budowa zbiorników podziemnych na wody opadowe pod boiskami sportowymi.

Niektóre polskie miasta adaptują te dobre praktyki.

Dobre przykłady z polskich miast

Miastem inwestującym w deszczówkę jest Bydgoszcz, która od kilku lat adaptuje się do zmieniających się warunków klimatycznych. Władze miasta wprowadziły program „deszcz to zysk”.

Wart 220 mln zł projekt w ciągu czterech lat ma zmodernizować 90 km sieci deszczowej, doprowadzić do powstania 14 km nowej sieci i ponad 80 urządzeń hydrotechnicznych.


W Bydgoszczy w ramach programu „deszcz to zysk” powstać mają zbiorniki retencyjne na 37 tys. m3. wody, podczyszczalnie i instalacje do nawadniania terenów zielonych, źródło: wikimedia commons

Gromadzenie deszczówki

„Woda z nieba” nie jest czymś, czego powinniśmy się pozbywać. Może być gromadzona i wykorzystywana do wielu celów, m.in. do podlewania własnej zieleni.

Woda jest coraz droższa i bardziej opłaca się zagospodarować opady niż płacić rachunki za wodę uzdatnioną, której nie trzeba używać m.in. do utrzymywania zieleni.

Dlaczego wodą nie dysponuje się w polskich miastach w zrównoważony i przemyślany sposób?

Kogo należy winić za powodzie w polskich miastach?

Za zjawisko powodzi miejskich odpowiadają m.in. urbanizacja, zmniejszanie powierzchni biologicznie czynnych oraz niewłaściwa polityka władz miejskich i samorządowych.

Władzie miast często wydają pozwolenia dla deweloperów na zabudowę terenów zalewowych. Gdy zysk dominuje nad zdrowym rozsądkiem, a władze nie dbają o zapewnienie zbiorników retencyjnych, prędzej czy później musi dojść do katastrofy.

Decydenci na szczeblu samorządowym powinni prowadzić programy edukacyjne, dla dzieci i dorosłych, pokazujące korzyści płynące ze zrównoważonego zarządzania zasobami wodnymi.

Zacznijmy od siebie

Ochrona przed powodziami miejskimi jest możliwa. Aby była skuteczna, trzeba jednak zaangażowania na poziomie ustawodawczym, działań samorządowych i troski każdego z nas.

Jak poprawić retencję w naszym najbliższym otoczeniu? Oprócz zbierania deszczówki możemy zastąpić kostkę, którą wykładamy nasze podjazdy czy nawet całe tereny wokół domu, materiałami umożliwiającymi retencję. Pozwalające na wsiąkanie opadów w glebę materiały ażurowe to rozwiązanie powszechnie dostępne i coraz częściej stosowane.

Warto też zaangażować się w zakładanie i pielęgnowanie terenów zielonych w naszym najbliższym otoczeniu. Chcesz wiedzieć więcej? Zobacz, czym jest miejska partyzantka ogrodnicza.

A Ty? Jakie masz metody na retencjonowanie wody?

Źródła: wody.gov.pl, deszcztozysk.bydgoszcz.pl