Gdańsk zakłada gruntowe ogrody deszczowe i parki retencyjne. To pionierskie rozwiązanie w skali kraju

Gdańsk, jako pierwsze miasto w Polsce, zakłada gruntowe ogrody deszczowe. Według danych szacunkowych ogród taki może pobierać nawet o 40% więcej wody deszczowej niż trawnik. W prace przy nasadzeniach aktywnie włączają się mieszkańcy.

Inicjatywa, z jaką wyszedł Gdańsk, wpisuje się w ideę rozwoju małej retencji. W ramach inwestycji zaprojektowanych zostało sześć różnych ogrodów deszczowych. Zadaniem każdego z nich ma być gromadzenie i wykorzystywanie deszczówki z pobliskich terenów. Ogrody obsadzane są  tzw. roślinnością hydrofitową. Dzięki temu teren staje się małym zbiornikiem retencyjnym. Jego dodatkową funkcją, z uwagi na specyfikę roślinności hydrofitowej, jest oczyszczenie gleby i deszczówki z metali ciężkich. Przede wszystkim jednak są one elementem bardzo ważnym zwłaszcza dla właścicieli pobliskich zabudowań, którzy od lat zmagali się z problemem zalewania piwnic po intensywnych deszczach.

– Mimo intensywnych i gwałtownych opadów, jakie odnotowujemy w ostatnim czasie, nie możemy mówić o nadmiarze wody w przyrodzie. W rozbudowujących się aglomeracjach woda, zamiast przechodzić przez kolejne etapy cyklu hydrologicznego, zbyt szybko paruje lub spływa po uszczelnionych powierzchniach i nie wsiąka w grunt, przez co nie zasila wód gruntowych. Obiekty zielonej retencji pomagają rozwiązać ten problem – mówi Agnieszka Kowalkiewicz, rzeczniczka Gdańskich Wód.  – Dysponujemy największym w Polsce systemem małej retencji odwadniającym podwórka przy ul. Stryjewskiego, Wrzosy i Skiby na gdańskich Stogach. Łączna powierzchnia obiektów małej retencji w Gdańsku to blisko 20 ha, które są w stanie przyjąć blisko 1,5 tys. m3 wody – wylicza Kowalkiewicz.

Budowa ogrodów deszczowych, choć jest finansowana i nadzorowana przez Gdańskie Wody, odbywa się przy aktywnym udziale mieszkańców i w odpowiedzi na ich interwencje – Zapraszamy mieszkańców do wspólnego sadzenia roślin w ogrodzie. Takie spotkania to dobra okazja by opowiedzieć o skutkach zmian klimatu, do których się adaptujemy – zaznacza rzeczniczka.