Koncerny nie są zainteresowane drewnem energetycznym z Lasów Państwowych 

Jak podaje PAP, duże przedsiębiorstwa energetyczne nie podpisały kontraktów z Lasami Państwowymi i nie zakupiły od nich drewna, które mogłyby wykorzystać jako biomasę. 

Nowe przepisy

Od 1 października obowiązuje nowa, czasowa definicja drewna energetycznego. Dzięki niej niepełnowartościowe drewno, którego nie zakupiłby przemysł drzewny, mogłoby trafić do sektora energetycznego jako biomasa. Dodatkowo firmy nabywające drewno z Lasów Państwowych na cele energetyczne będą otrzymywać tzw. zielony certyfikat. Regulacje będą obowiązywać do końca grudnia 2021 roku. 

Zgodnie z obecną definicją, do drewna energetycznego zaliczamy zarówno pozostałości drzewne (chrust, igliwie, kora, korzenie i karpy), jak i drewno małowymiarowe oraz niektóre rodzaje drewna średniowymiarowego o najgorszej jakości. Ten pierwszy rodzaj od wielu lat chętnie kupowały m.in. małe lokalne ciepłownie czy firmy wykorzystujące biomasę do wytwarzania energii na swoje potrzeby. 

Dlaczego nie ma chętnych?

Jak do tej pory żadna z firm energetycznych nie zgłosiła chęci zakupu drewna. Andrzej Konieczny, Dyrektor Generalny Lasów Państwowych wyjaśnił, że koncerny energetyczne obowiązują takie same zasady zakupowe jak pozostałych przedsiębiorców. 

Obecnie, w 2020 roku, jedyną możliwością byłby zakup drewna na bieżących aukcjach e-drewno, ale jak dotąd tego nie obserwujemy. W zakończonej sprzedaży ofertowej w Portalu Leśno-Drzewnym na rok 2021 energetyka nie mogła brać udziału, bo to procedura dla klientów, którzy mają już historię zakupu wytłumaczył Konieczny w rozmowie z PAP. Poza bieżącymi aukcjami e-drewno, energetyka mogłaby więc ewentualnie wziąć udział w aukcjach systemowych już na 2021 rok. Są otwarte dla wszystkich podmiotów, także nowych bez historii zakupów i trafia na nie drewno niesprzedane w Portalu Leśno-Drzewnym. O tym jednak przekonamy się dopiero w przyszłym roku. 

Zielony certyfikat

Koncerny energetyczne od zawsze mogły kupować drewno z Lasów Państwowych. Problemem był jednak fakt, że wówczas nie otrzymywały one zielonego certyfikatu, przyznawanego w przypadku produkcji surowca pochodzącego m.in. z lasów prywatnych, gminnych wycinek przy drogach lub w miastach, czy sprowadzanego masowo z innych krajów. Jak w sierpniu tego roku podał ówczesny minister środowiska Michał Woś, polskie koncerny importują ponad 2,5 mln metrów sześc. leśnej biomasy na cele energetyczne. 

Źródło: PAP