Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Mikroprzedsiębiorstwa rzemieślnicze zagrożone upadłością. Ratujmy polskie eko browary!

Mikroprzedsiębiorstwa rzemieślnicze zagrożone upadłością. Ratujmy polskie eko browary!

Mikroprzedsiębiorstwa rzemieślnicze i eko browary stanęły nad przepaścią z powodu ataku koronawirusa. Do tej pory branża ta rozwijała się znakomicie, prezentując wciąż nowe smaki. Teraz jest na skraju upadku. 

CFF OPP 450 250 1CFF baner poziom B3 CFA 8.02
Reklama

W Polsce jest ponad 25 tys. gospodarstw ekologicznych, które w czasie pandemii są zagrożone upadłością. Powstają kolejne inicjatywy, dzięki którym wspólnie możemy pomóc im przetrwać kryzys. Specjalną akcję pomocy zorganizowali właśnie właściciele ekologicznych browarów. W kraju mamy 260 mikroprzedsiębiorstw rzemieślniczych poświęconych produkcji piwa. Większość z nich to eko browary – produkcja jest zasilana czystą energią ze słońca dzięki fotowoltaice, stosowana jest  uzdatniona woda ściekowa, gromadzona jest też woda deszczowa, a receptury na piwo są wegańskie.

Branża alkoholowa podkreślała niedawno, że krafty i ekologiczna produkcja piwa przeżywają w kraju swój renesans. Do czasu pandemii wyglądało na to, że będzie tylko lepiej – pojawiały się wciąż nowe kraftowe smaki, mini browary organizowały też swoje degustacje. Teraz sytuacja browarów rzemieślniczych jest w wielkim kryzysie. 17 marca 2020 roku Polskie Stowarzyszenie Browarów Rzemieślniczych wystosowało pismo do Ministerstwa Rozwoju z prośbą o sprzedaż wysyłkową i kurierską swoich piw, by ratować płynność finansową swoich browarów.

– Cała branża piwowarska jest zagrożona. Zbudowana w ostatnich latach pozycja browarnictwa rzemieślniczego, której efektem jest ponad 260 mikrobrowarów w Polsce, z każdym kolejnym dniem mierzy się z zagrożeniem zniknięcia z piwnej mapy Polski. Co możemy zatem zrobić? Sytuacja jest patowa, każdy liczy pieniądz i wydaje je na produkty pierwszej potrzeby. Browary zabiegając o klientów, coraz częściej proponują ceny na pograniczu rentowności produkcji. Warto zastanowić się, czy jest w mojej okolicy jakiś browar, który można wesprzećpodkreśla Wiktor Staszewski z Browaru Gzub w rozmowie z Portalem Spożywczym. 

Czy jest jakieś wyjście? W innych krajach zagrożonych atakiem koronawirusa rządy zezwoliły na sprzedaż bezpośrednio do klienta. W Czechach piwo dostarczy kurier, uruchomiona jest sprzedaż internetowa. To samo dzieje się w Belgii czy we Włoszech. W Polsce taką sprzedaż blokuje ustawa z 1982 r., która zakazuje sprzedaży detalicznej z bezpośrednią dostawą do klienta. Zamawianie przez internet jest więc nielegalne. 

  – Stoimy nad przepaścią. Jednego dnia produkcja w naszym browarze stanęła, a przedstawiciele handlowi zostali bez pracy. Musieliśmy też odwołać wydarzenia, które miały się odbyć na naszym ogródku piwnym przy browarze. Dzisiaj mieliśmy mieć wycieczkę studentów z USA, którzy chcieli zobaczyć jak w Polsce się warzy. Zamiast tego siedzimy i czekamy – mówi dalej Staszewski.

Polscy właściciele mikrobrowarów zorganizowali akcję #WspierajLokalnyBrowar.

– Akcja ma na celu zachęcenie klientów do zakupów piwa bezpośrednio w browarze lub w sklepach, gdzie nasze piwa się znajdują, choć sprzedaż detaliczna to i tak kropla w sprzedaży codziennej, gdzie mieliśmy ponad 300 punktów handlowych z segmentu HORECA. Dzisiaj jest to zero – podsumowuje browarnik. 

źródło: portalspozywczy.pl

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.