Minister Środowiska mówi o węglu i o OZE

Jak mówi Henryk Kowalczyk, obecny minister środowiska, w wywiadzie z Portalem Samorządowym podstawą bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju jest obecnie węgiel, ale trzeba koniecznie rozwijać alternatywne źródła energii, w tym szczególnie OZE.

„OZE przyczynia się bowiem do ograniczenia emisji szkodliwych gazów i pyłów do atmosfery, co przekłada się na poprawę jakości powietrza w naszym kraju. Ponadto, wykorzystanie OZE wspiera realizację zobowiązań unijnych wynikających z polityki klimatyczno-energetycznej. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wspiera finansowo programy skierowane na rozwój odnawialnych źródeł energii w Polsce”, mówi szef resortu środowiska. Uważa on, że przyszłość OZE w naszym kraju to głównie instalacje fotowoltaiczne, biogazownie, hydroelektrownie i elektrownie geotermalne.

„Chciałabym jednak podkreślić, że różne obszary kraju, ze względu na swoją specyfikę, mają różny potencjał w zakresie form energetyki odnawialnej. Dlatego ostateczny wybór rodzaju OZE, które na danym obszarze może przynieść największe korzyści, powinno pozostawić się władzom lokalnym, które najlepiej znają specyfikę danego regionu”, mówi minister.

Kowalczyk podkreśla w rozmowie rolę swojego resortu w walce o lepszą jakość powietrza. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczyć ma na ten cel do 30 miliardów złotych w ciągu następnych dziesięciu lat. Jak mówi minister: „Walkę ze smogiem chcemy oprzeć na dwóch głównych elementach. Trzeci, czyli emisja z dużych zakładów – elektrowni czy ciepłowni – to kwestia, która jest już właściwie w sporej części rozwiązana. Zakłady te dysponują nowoczesnymi technologiami, a ewentualne braki mogą zrealizować w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Zostały nam więc dwa źródła emisji zanieczyszczeń powietrza – domy jednorodzinne i samochody”.

źródło: wnp.pl

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Czarna pszczoła powróciła do Polski na dobre?

Zadrzechnia fioletowa (Xylocopa violacea) prawdopodobnie już na stałe wróciła do Polski. W 2002 roku uznano ją za gatunek wymarły. W 2005 roku zanotowano pierwsze po 70 latach przypadki jej występowania na terenie naszego kraju. W 2018 roku odnaleziono 28 nowych stanowisk. To pozytywna wiadomość, ponieważ zadrzechnia mimo groźnego wyglądu jest nieszkodliwa i w dodatku pożyteczna.