Nowe “Prawo klimatyczne” od Komisji Europejskiej

Komisja Europejska przedstawiła nowy projekt rozporządzenia dekarbonizacji gospodarki i osiągnięcia neutralności klimatycznej. Dotychczasowa polityka ma być bardziej zaostrzona. Nowe zasady mogą w Polsce wywindować ceny prądu. Jak będzie realizowany unijny “ Zielony Ład”?

Przedstawiony projekt rozporządzenia nazywany jest “prawem klimatycznym”. Dotychczasowe zobowiązania dotyczyły redukcji emisji dwutlenku węgla o 40 procent do 2030 roku w stosunku do tych z 1990 roku. W nowym projekcie spadek ma wynieść już 55 procent. Dodatkowo Komisja chce, aby Unia jako całość osiągnęła neutralność klimatyczną do 2050 roku. Projekt, dzięki któremu “Zielony Ład” ma być zrealizowany zakłada 40 nowych zmian prawnych.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Unia Europejska nie tylko zobowiązuje się do neutralności, ale też postanawia, że będzie się dyscyplinować w drodze do tego celu za pomocą prawa. Ono będzie usuwać wszelkie niespójności w różnych dziedzinach polityki unijnej, które mogłyby zakłócać drogę do neutralnościmówi Gazecie Wyborczej Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej pilotujący sprawy Zielonego Ładu.


Nieprzychylne komentarze

W propozycjach Komisji pojawił się także zapis, o stosowaniu przez nią tak zwanych aktów delegowanych, na mocy których samodzielnie miałaby ustanawiać cele postępów w poszczególnych państwach. Wiązałoby się to jednak z ograniczeniem kompetencji państw członkowskich. W tej sprawie już pojawiły się hasła sprzeciwu, choćby ze strony Holandii. Mówiono o “zawłaszczeniu władzy” przez KE. – Chodzi o prawidłowe egzekwowanie ścieżki zbijania emisji, na którą wcześniej zgodzą się kraje i europosłowie – odpiera ataki Timmermans. 


W Polsce również pojawiły się krytyczne opinie. Oficjalny komentarz wystosowało polskie Ministerstwo Klimatu:

Z rozczarowaniem przyjmujemy fakt, że dokument Komisji Europejskiej w sposób jednostronny podchodzi do neutralności klimatycznej. Po raz kolejny, w dyskusji trwającej od wielu miesięcy, nacisk położony jest na określenie sposobu określenia i wysokości kolejnych celów redukcyjnych, pomijając praktycznie określenie możliwości i sposobu osiągnięcia tych celów. Przedwczesne jest wyciąganie wniosków przed uzyskaniem wszystkim potrzebnych informacji, w tym przed wynikami oceny wpływu.

Podobnie nieprzychylny komentarz opublikowała Polska Grupa Energetyczna:

Dostępna analiza pokazuje, że szczególnie zwiększenie celów na 2030 rok wymagałoby szybkiej rezygnacji z węgla i intensywnej wymiany mocy wytwórczych w polskim systemie elektroenergetycznym na źródła nieemisyjne. Proces ten musiałby przebiegać w bardzo krótkim czasie ze względu na drastyczny wzrost cen CO2. Z technicznego, ekonomicznego i społecznego punktu widzenia nie jest to po prostu możliweocenił cytowany w stanowisku spółki nowo wybrany prezes zarządu Wojciech Dąbrowski.

Koncern zaznacza również, że w propozycji nie przedstawiono szczegółów na temat planów Unii ws. podziału obciążeń inwestycyjnych pomiędzy państwa członkowskie.


Polska energetyka zadrży w posadach

Możliwa do zrealizowania redukcja emisji odbędzie się przez dociśnięcie gospodarki emisyjnej – szczególnie tych gałęzi, które są objęte handlem prawami emisji (ETS). Chodzi tutaj przede wszystkim o energetykę i duży przemysł. Prawa emisji dwutlenku węgla są sprzedawane firmom przez państwo drogą aukcyjną. Większe redukcje będą się wiązały ze wzrostem cen tych praw. Dla wyrównania spółki energetyczne podwyższą znowu stawki za prąd. Jak szacuje Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych (CAKE), przez pięć lat rynkowe ceny energii elektrycznej mogą wzrosnąć z 250 zł/MWh do ponad 300 zł/MWh.

Energia z węgla przestanie być opłacalna. Dla naszej gospodarki to bardzo niebezpiecznie. Jeśli przedsiębiorstwa nie utrzymają się na rynku, to nie wyprodukują energii. Dla zaspokojenia krajowych potrzeb, możemy się spodziewać nawet czterokrotnie wyższych ilości importu prądu – w 2019 roku było to 10 TWh (ok. 1/16 krajowego zapotrzebowania). Aby tego uniknąć, konieczne będą gwałtowne inwestycje w energetykę pozbawioną paliw kopalnych.

Polska na szczycie unijnym oficjalnie ogłosiła, że nie zrealizuje planu neutralności klimatycznej do 2050 roku. Należy jednak pamiętać, że nie zanegowała tego celu. Możemy więc spodziewać się dalszych negocjacji z Brukselą, o przyznanie Polsce większych ilości pieniędzy na transformację energetyczną.


Temat na wrzesień 2020

Głosowanie w Europarlamencie oraz Radzie UE decydujące o przyjęciu propozycji odbędzie się we wrześniu tego roku, przed szczytem klimatycznym ONZ w Glasgow. Dodatkowo Komisja chce wtedy przedstawić Radzie i eurodeputowanym analizy, przedstawiające szanse na zrealizowane ostrzejszych celów dla neutralności klimatycznej oraz oceny ich wpływów.

Decyzja, czy sprawy prawa klimatycznego będą w tych miesiącach przyspieszać, czy spowalniać, jest w rękach Angeli Merkel. Musimy wiedzieć, jakie jest naprawdę stanowisko Niemiec – mówi Pascal Canfin, szef europarlamentarnej komisji ds. środowiska.

źródła: wyborcza.pl, wysokienapiecie.pl, cire.pl/PAP, gov.pl