Rosja szuka inwestorów na brakujące 220 MW „zielonej mocy”

System państwowego wsparcia dla OZE w Rosji funkcjonuje w oparciu o mechanizm tzw. „umów na dostawę mocy”. Co roku przez resort energetyki wyznaczana jest odgórna kwota megawatów nowej mocy, na jaką mają być podpisane umowy. Kwota ta jest dzielona pomiędzy różne sektory OZE – fotowoltaikę, energetykę wiatrową i hydroenergetykę. W tym roku ta ostatnia „zaspała”.

Kwoty na pozostałe sektory OZE zostały rozdysponowane w pełni. Energia wiatru i słońca staje się coraz bardziej atrakcyjną inwestycją, także ilość zgłoszonych projektów przekraczała znacznie przewidziane wolumeny. Inaczej ma się sprawa z energią wodną.  Z kwoty przeznaczonej na małe hydroelektrownie 220 MW pozostało nierozdysponowanych. W rosyjskim ustawodawstwie przyjęto, że za „małe hydroelektrownie” uważa się obiekty o mocy nie przekraczającej 25 MW.

W związku z zaistniała sytuacją rosyjskie ministerstwo energetyki rozważa kilka rozwiązań. Końcem lipca odbyło się posiedzenie w gabinecie wicepremiera Federacji Rosyjskiej, Dmitrija Kozaka, dotyczące tego problemu. Jest duża szansa, że wolna kwota zostanie rozdysponowana na rzecz fotowoltaiki lub energetyki wiatrowej. Natomiast gracze na rynku hydroenergetyki, w tym m.in. państwowy gigant RusHydro proponują przeniesienie tej kwoty na inwestycje w elektrownie wodne na rok 2020.

Specjaliści są zdania, że nawet tak silny głos, jak ten który posiada RusHydro, nie przekona rosyjskiego rządu, by pozostawić brakującą kwotę w sektorze wodnym. Nie jest to bowiem pierwsza tego typu sytuacja, w roku 2018 po zamknięciu zgłoszeń również okazało się, że w hydroenergetyce pozostanie nierozdysponowana kwota – wówczas wyniosła ponad 120 MW. Także wtedy pozostałe sektory reprezentowane przez ARWE (tj. „Stowarzyszenia Rozwoju Energetyki Odnawialnej” ros. „Ассоциация Развития Возобновляемой Энергетики) wnioskowały o przekazanie tej kwoty na inwestycje w pozostałe sektory zielonej energetyki.

Na chwilę obecną najbardziej prawdopodobne są dwa warianty. Zaproponowany przez ministerstwo energetyki, w którym 50 MW pozostanie do dyspozycji na projekty hydroelektrowni, 117 MW zostanie przeznaczonych na fotowoltaikę, a 63 MW na elektrownie wiatrowe. Drugi wariant zaproponowało ministerstwo gospodarki – 100 MW miałoby pozostać w sektorze energii wodnej, a pozostałą część należałoby zwiększy o 70%, dzięki czemu energia słoneczna wzrośnie o 132 MW, a wiatrowa o 89,5MW.

Specjaliści z dwóch największych spółek zajmujących się hydroenergetyką na terytorium FR – rosyjska RusHydro i niemiecka NordHydro uważają, że kwota powinna w całości przypaść ich sektorowi. Argumentują, że będzie ona potrzeba w terminie późniejszym, ponieważ wiele projektów jest już w zaawansowanych stadiach budowy i wkrótce zostanie ukończonych. Dodatkowo wskazują, że problem jest sztucznie stworzony przez arbitralne ograniczenie mocy „mały hydroelektrowni” do 25 MW, co powoduje, że bardzo wiele potencjalnych projektów nie spełnia ustawowych wymagań, by wziąć udział w konkursie. Ograniczenie takie nie zostało skonsultowane z ekspertami z dziedziny i było przez nich wielokrotnie krytykowane.

Istotnym problemem, który powoduje niewielkie zainteresowanie inwestorów sektorem hydroenergetyki, są także wysokie koszty inwestycji w stosunku do uzyskanej mocy. Biorąc pod uwagę fakt, że w ramach mechanizmu „umów na dostawę mocy”, to właśnie stosunek poniesionych kosztów do ilości wyprodukowanej energii decyduje o opłacalności przedsięwzięcia, sytuacja taka zniechęca potencjalnych inwestorów.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Najwięcej płacimy za wodę i odprowadzanie ścieków

Opłaty za wodę i ścieki pochłaniają 47% naszych wydatków na usługi komunalne. W ostatnim czasie ceny wzrosły aż o 7%. Najwięcej płacą mieszkańcy województwa śląskiego i lubuskiego. Za to z najniższych opłat mogą się cieszyć mieszkańcy województwa podlaskiego i podkarpackiego. Wszystkie dane dotyczące usług komunalnych zebrała firma Curulis w rankingu „Wydatki mieszkańców na usługi komunalne”.