Bałtyk powoli umiera

Morze Bałtyckie jest modelowym przykładem destrukcyjnego wpływu człowieka na środowisko. Płytki, otoczony lądami Bałtyk zmaga się nie tylko ze zmianami klimatycznymi, ale i z zanieczyszczeniami rolniczymi, z kanalizacji deszczowej, z drenowanych torowisk, czy oczyszczonych ścieków i powoli przekształca się w morze martwe.

Obecnie masa wody pozbawiona tlenu wynosi 60 tys. kilometrów kwadratowych. Zmiany klimatu spowodowały, że Morze Bałtyckie stało się dwuwarstwowe – górna warstwa jest dobrze natleniona, a dolna staje się pustynią siarkową.

Wakacje nad Bałtykiem bez dorsza

Międzynarodowa Rada Badań Morza w opublikowanym niedawno raporcie potwierdza, że populacja dorsza bałtyckiego ze wschodniego stada osiągnęła krytycznie niski poziom, wszystko za sprawą ocieplenia się wody. Populacja nie jest w stanie rozmnażać się w wystarczająco szybkim tempie.

Zaburzony ekosystem Morza Bałtyckiego

Zanieczyszczenia docierające do Morza Bałtyckiego nie utylizują się całkowicie, większość z nich zalega na dnie. A każdego dnia pojawia się ich więcej. Żeby przywrócić stan sprzed 150 lat, potrzeba tysięcy lat.

Według badań największym wyzwaniem jest oczyszczanie ścieków pochodzących ze szpitali, bo zawierają one ogromne ilości związków chemicznych. Pod ich wpływem zmienia się populacja ryb i płazów.

Wpływ zmian klimatu na Bałtyk

Globalne ocieplenie powoduje wzrost temperatury wód Bałtyku, częstsze zakwity sinic i konieczność zamykania kąpielisk. Coraz częstsze susze obniżają poziom rzek, a kluczem do zwalczania suszy jest zatrzymanie wody odpływającej do Morza Bałtyckiego przez teren kraju. Obecna roczna retencja jest na poziomie ok. 4 mln metrów sześciennych wody rocznie, co stanowi zaledwie 6% objętości średniorocznego odpływu rzecznego. Obecny system wymaga rozbudowy jakościowej, potrzebne są dodatkowe zbiorniki “suche” przygotowane do przyjęcia nadmiaru wody grożącej powodzią oraz budowa zbiorników “mokrych”, które zapewniają przepływ wody w rzekach w razie jej niedoboru. Obniżenie poziomu rzek skutkuje obniżeniem poziomu Bałtyku.

Zbiorniki retencyjne nad Bałtykiem

Wysokie temperatury w miesiącach letnich oraz niski stan wód powoduje problemy środowiskowe w zbiornikach retencyjnych. Silnie nagrzana woda obniża ilość tlenu rozpuszczonego w wodzie. Zostają osłabione procesy samoregulacji oraz samooczyszczania środowiska wodnego poprzez obniżenie jakości wody. Efektem jest zjawisko “zakwitu” wód powierzchniowych, które prowadzi do wykwitów glonów uniemożliwiających kąpiel na bałtyckich plażach.

Eksperci sugerują, że powrót do oczyszczania wody w małych zalewniach jest korzystniejszy dla środowiska, jednak wymaga większych nakładów finansowych.

Jak ocalić Bałtyk?

Poprawa stanu morza w krótkim czasie wymaga podjęcia drastycznych sposobów jego utleniania. Prof. Anders Stigebrandt z Uniwersytetu w Göteborgu zaproponował instalację 100 stacji pomp rozmieszczonych w głębokich partiach Bałtyku i zasilanych z elektrowni wiatrowych w celu wymieszania wody. Pompy miałyby przenosić natlenioną wodę powierzchniową z głębokości ok. 50 m na głębokość 125 m, niestety koszt przedsięwzięcia szacowany jest na co najmniej 200 mln euro.

Substancje biogenne, czyli związki azotu i fosforu, trafiają do morza głównie z gospodarstw rolnych, przyczyniając się do powiększania się “martwych stref”. Od paru lat sektor rolnictwa systematycznie ogranicza ilość zanieczyszczeń emitowanych do wód. Rolnicy podejmują aktywne kroki w celu ich całkowitego zniwelowania.

Morze Bałtyckie potrzebuje zrównoważonego podejścia do ochrony jego wód. Jako jedno z najmłodszych i najmniej zasolonych mórz na całej planecie skrywa wiele tajemnic, a przy tym jest jedynym z najbardziej zanieczyszczonych zbiorników wodnych.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Niemieckie laboratorium w Hamburgu – katownia dla zwierząt

Organizacja Cruelty Free International ujawniła przerażające nagrania ze zlokalizowanego pod Hamburgiem Laboratorium Farmakologii i Toksykologii, w którym dokonywano makabrycznych testów na zwierzętach. Z przeprowadzanych tam badań mogły korzystać firmy farmaceutyczne, przemysłowe i agrochemiczne na całym świecie.