W USA zamknięto w ostatnich latach 50 elektrowni węglowych

Pomimo „węglowego kierunku” polityki Donalda Trumpa za jego kadencji w Stanach Zjednoczonych zamknięto kilkadziesiąt elektrowni węglowych. Nie jest to jednak świadome działanie proekologiczne, raczej czysta ekonomia. Przy obecnych regulacjach prawnych konkurencyjny staje się gaz ziemny i odnawialne źródła energii.

Organizacja The Sierra Club poinformowała, że od czasu zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych (styczeń 2017 roku) zamknięto aż 50 elektrowni węglowych w kraju. Dodatkowo w pierwszej połowie maja operatorzy dwóch elektrowni (na Florydzie i w Utah) ogłosili, że ich zakłady zostaną zamknięte w ciągu kilku najbliższych lat. Otwarto tylko jedną elektrownię – kilka tygodni temu w stanie Alaska.

Elektrownie węglowe – więcej kosztów niż korzyści?

Węgiel jest droższy w eksploatacji niż gaz ziemny i często zastępuje się go właśnie nim. Według szacunków latem bieżącego roku udział węgla będzie wynosił 25% w obrębie wszystkich surowców energetycznych USA. To oznacza spadek aż o 10% w porównaniu z danymi sprzed czterech lat. Analizy przeprowadzone przez Energy Information Administration prognozują, że 40% udziału w rynku będzie miał gaz ziemny. Zmiany jednocześnie stwarzają szansę dla energii odnawialnej. Jak podaje energytransition.org, koszty OZE będą zmniejszać się wraz z wzrostem ich powszechności.

Polityka energetyczna USA przeciw ekologii

Prognozy w Stanach Zjednoczonych wyglądają całkiem obiecująco, przynajmniej liczbowo. Niestety nie brakuje ryzyka. Do największego można zaliczyć podejście prezydenta, który dąży do „przywrócenia pracy amerykańskim górnikom”. Rządowa agencja chce zwiększyć rentowność elektrowni węglowych, m.in. przez złagodzenie norm rtęci w powietrzu. Sytuacja jest dynamiczna, warto obserwować jak potoczy się dalej.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: