Wiele polskich miast rezygnuje z grabienia liści

W ostatnich miesiącach Wrocław dał się kilkukrotnie pozytywnie poznać jako miasto wspierające dziką przyrodę. Latem zrezygnowali z koszenia części trawników (m.in. dla owadów), jesienią zrezygnowali z grabienia części liści, aby dać schronienie jeżom. Teraz do podobnej akcji dołączają kolejne miasta.

Wiele kolejnych miast zrezygnowało z grabienia liści, a urzędnicy dodatkowo zachęcają do tego mieszkańców. To m.in. Białystok, Legionowo, Wrocław, Szczecin, Kielce i Rzeszów. Dotyczy to oczywiście określonych lokalizacji, nie całej powierzchni miasta. Jakie to ma znaczenie dla przyrody?

Niezgrabione liście – ostoja dla przyrody

Sprzeciwiamy się walce z liśćmi i grabieniu ich do gołej ziemi, bo jest to nie tylko kosztowne, ale i szkodliwe. Dzięki takiej decyzji stwarzamy korzystne warunki różnym gatunkom zwierząt, na przykład jeżom czy wiewiórkom. Będą mogły łatwiej przetrwać zimę – mówi Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta Białegostoku.

W praktyce niezgrabione liście czy fragmenty gałęzi służą jeżom do budowania kopców-domków, tworzą ściółkę, są osłoną dla roślin i stanowią ostoję dla wielu organizmów glebowych. Dla miasta ma to także znaczenie ekonomiczne, zmniejszają się koszty zatrudnienia pracowników, którzy zajmują się pielęgnacją zieleni miejskiej.

Z grabienia liści można zrezygnować także na własnej działce. Są jednak wyjątki. Powinno się grabić i utylizować liście, które zostały porażone chorobami. Ponadto niekorzystne dla roślinności na działce może być pozostawienie resztek organicznych po orzechach włoskich (allelopatia). Trawnik, w którym pozostawiono liście, w czasie zimy (a w zasadzie, gdy pokryje go warstwa śniegu lub lodu) nie powinien być intensywnie użytkowany. Regularne deptanie (także bez liści) może spowodować wystąpienie chorób grzybowych, np.: pleśni śniegowej.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: