Zeroemisyjny sterowiec. Czy zastąpi samoloty?

Sterowce kojarzą się nam bardziej z książkowymi opowieściami i historiami o podniebnych podróżach niż z użytecznym środkiem transportu, z którego moglibyśmy korzystać na rzecz samolotu. A co gdyby opracowano nową wersję sterowca?

W kilka godzin do innego miasta

Pierwszy załogowy i napędzany sterowiec został zaprezentowany w 1852 roku przez francuskiego inżyniera Henri Giffarda. Balon był wypełniony wodorem i wyposażono go w silnik parowy. Jego średnia prędkość wyniosła 8 km/godz. Teraz prawie po 170 latach powrócił koncept nowej wersji sterowca. 

Angielski startup Hybrid Air Vehicles pracuje nad stworzeniem nowoczesnego sterowca. Celem jest zaprojektowanie czystego środka transportu lotniczego, kursującego na krótkich trasach. Czy Airlander 10 odmieni dotychczasową wizję sterowców? 

Hybryda

Airlander 10 nie jest lżejszym od powietrza statkiem, jak było w przypadku tradycyjnego aerostatu. Wykorzystuje wyporność helu, aby wytworzyć 60-80% siły nośnej. Pozostała część to zasługa aerodynamicznego kształtu kadłuba oraz zamontowanych wentylatorów. Hybrydowa technologia ma kilka korzyści, które powodują, że sterowiec może przez długi czas unosić się w powietrzu – nawet do 5 dni wraz z załogą. Startup sugeruje, że Airlander 10 może obniżyć emisje na krótkich trasach lotniczych nawet o 90%.

Przeszkody

Hybrydowy sterowiec jest w stanie osiągnąć 148 km/h w locie. To znaczna różnica w porównaniu z prędkością 900 km/h nowoczesnego samolotu odrzutowego. Airlander jest ok. 3 razy dłuższy od Boeinga 737. Sterowiec potrzebuje też dużej przestrzeni do lądowania (wymagana jest powierzchnia o kształcie koła o średnicy 600 m). W porównaniu do samolotu jednorzędowego Airlander 10 miałby przewozić mniej pasażerów, bo około 100 jednorazowo. Dlatego też jest rekomendowany do pokonywania stosunkowo krótkich dystansów. 

Jedną z proponowanych tras jest droga z Belfastu do Liverpoolu. Podróż konwencjonalnym samolotem trwa godzinę lub około 8 do 9 godzin promem. Airlander 10 ukończyłby podróż w około 5 godzin i 20 minut. Natomiast z Barcelony do Palma de Mallorca, sterowiec leciałby około 4 i pół godziny. Przewaga sterowca nad samolotem tkwi z kolei w ograniczeniu odpraw, stosowanych środków bezpieczeństwa i innych formalnościach związanych z lotem – podaje startup. W Airlanderze jest też dużo więcej przestrzeni dla pasażerów niż w samolocie, bazującym na tanich przelotach.

Przyszłość

Sam Airlander 10 kosztował 25 milionów funtów i był współfinansowany w ramach 140-milionowego budżetu przeznaczonego na rozwój hybrydowych pojazdów powietrznych. Każdy sterowiec zużywa 38 tys. metrów sześciennych helu. Według startupu nie istnieją obawy o wyczerpanie zasobów tego najbezpieczniejszego w użytkowaniu gazu. Planuje się produkcję ok. 12 sterowców rocznie do 2025 r.

To, czy koncepcja hybrydowego sterowca przyjmie się jako jeden ze środków podniebnej komunikacji, zależy od pieniędzy uzyskanych od inwestorów oraz od ruchu konkurencji, która nigdy nie śpi, oferując klientom niskie ceny przelotów.

źródło i fot.: hackaday.com, Hybrid Air Vehicles