Czy energia elektryczna to luksus dla nielicznych? [WYWIAD]

Pomimo ogromnego rozpędu w rozwoju OZE, ciężko sobie na ten moment wyobrazić znaczną redukcję emisji gazów cieplarnianych. Pakiet legislacyjny FIT FOR 55 zakłada, że do 2030 roku ograniczymy ją do 55%, a w 2050 roku zmniejszymy ją do zera. Czy Polacy są przygotowani na tak szybkie zmiany? Opowiada Michał Tomczyński, Kierownik Zespołu Procesowego – Energetyka w ILF Consulting Engineers Polska.

  1. Komisja Europejska postawiła ambitne cele odnośnie redukcji emisji gazów cieplarnianych. Czy ich zrealizowanie jest wykonalne?

Jeżeli zdamy sobie sprawę, jak duże zmiany zaszły w otaczającym nas świecie w ciągu ostatnich 30 lat zauważymy, że to wystarczający czas, aby zmienić nie tylko nasze nastawienie do używania poszczególnych urządzeń, ale też świadomość o tym skąd pochodzi wykorzystywana energia.

W raporcie autorstwa ILF Polska pt. ENERGIA [OD]NOWA przedstawiliśmy możliwości realizacji poszczególnych celów z podziałem na sektory transformacji energetycznej. Osiągnięcie neutralności klimatycznej samo w sobie – bez głębszej refleksji – brzmi dosyć trywialnie, natomiast w gruncie rzeczy jest to przedsięwzięcie na ogromną skalę, które musi być zarządzane w sposób przemyślany i świadomy (m.in. poprzez odpowiednie regulacje oraz systemy wsparcia). Co więcej, wymaga ono także olbrzymich nakładów inwestycyjnych finansowanych przez nas wszystkich – podatników.

  1. Jak według Pana nasz kraj powinien podejść do realizacji tego celu? Jakimi krokami? Jakie działania powinny zostać podjęte?

Każdy zaangażowany w transformację energetyczną sektor powinien odpowiednio dopasować swoje podejście i strategię realizacji działań. Co istotne, działania na najbliższe 30 lat powinniśmy rozplanować na tyle mądrze, aby dostosowywać stopień zaawansowania technologii każdego ogniwa w łańcuchu dostarczania energii elektrycznej do jego faktycznych możliwości. Inne kroki powinniśmy podejmować w zakresie wodoru, który jest już dojrzałą technologią, jednak nadal nie powstały przemysłowe projekty z jego udziałem, a inne w zakresie energetyki jądrowej, gdzie technologia jest już powszechnie znana i stosowana, a największym wyzwaniem dla niej są procedury administracyjne, kwestie polityczne oraz przekonanie społeczności do energii pochodzącej z atomu. 

Podejściem, którego z kolei należy unikać, jest skupienie się na samej produkcji energii elektrycznej, zapominając o sieciach przesyłowych bądź dystrybucyjnych, które również powinny zostać w odpowiedni sposób przygotowane na docelowy przepływ energii. W tym aspekcie największą rolę będzie odgrywać proces dostosowania sieci do specyfiki pracy rozproszonych źródeł odnawialnych, które charakteryzują się zmiennym współczynnikiem wykorzystania mocy zależnym od warunków atmosferycznych.

  1. Jak założenia Fit for 55 wpłyną zarówno na polską, jak i europejską gospodarkę transportową? Czy jesteśmy przygotowani na tak drastyczne zmiany?

Zmiany przewidywane dla gospodarki transportowej odbiją się na nas wszystkich, przełoży się to na podwyżkę cen wszystkich importowanych dóbr. Skutkiem tego może być ograniczony import pewnych produktów i efekt lokalnie zwiększonej produkcji tego, co dotychczas było importowane. To naturalnie ograniczy emisje gazów cieplarnianych.

  1. Nowością są zmiany w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych (EU ETS). Obejmuje on teraz dodatkowe sektory – budownictwo, transport drogowy, lotniczy oraz morski. Co to oznacza?

Ujęcie dodatkowych sektorów w EU ETS jest ważnym krokiem w budowie społecznej świadomości, że nie tylko sektor energetyki jest odpowiedzialny za emisję gazów cieplarnianych. Jednak warto pamiętać, że wszystkie wskazane sektory razem odpowiadają za produkcję mniej niż połowy całkowitej emisji, dlatego wciąż główną artylerię ograniczenia CO2 powinniśmy kierować na sektor energetyczny. Natomiast w pozostałych sektorach sukcesywnie ją zmniejszać. Ujęcie tych branż – budownictwa, transportu drogowego, lotniczego oraz morskiego – w systemie handlu emisjami sprawia, że walka z gazami cieplarnianymi będzie bardziej kompleksowa niż dotychczas.

  1. Jakie działania inwestycyjne mogłyby zmniejszyć stale rosnące koszty wytwarzania energii elektrycznej?

Niestety nie unikniemy wzrostu kosztów wytwarzania energii elektrycznej. Dla odbiorców detalicznych, którzy mogą pozwolić sobie na przydomowe instalacje ograniczające pobór energii z sieci (pompy ciepła, instalacje fotowoltaiczne), istnieje nadzieja na ograniczenie wysokości rachunków. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku przemysłu energochłonnego, gdzie coraz częściej mówi się o inwestycjach we własne źródła energii – niemniej nie wszyscy posiadają odpowiednie środki finansowe na zaimplementowanie takich technologii.

Najbliższe 20-lecie to czas ważnych inwestycji w sektorze energetyki, które są konieczne do ograniczenia negatywnego wpływu działalności człowieka na naszą planetę. Jeżeli chodzi o zmniejszenie kosztów wytwarzania energii – należałoby przyjrzeć się strukturze produkcji energii w miastach. Najprostszym na dziś sposobem jest wymiana wyeksploatowanych jednostek ciepłowniczych na jednostki kogeneracyjne, które zmniejszą cenę produkcji energii cieplnej, a jednocześnie będą wytwarzać energię elektryczną, przy okazji zmieniając paliwo na tańsze w eksploatacji.

  1. Jak realizacja założeń do 2050 roku wpłynie na jakość życia Polaków? Czy energia elektryczna faktycznie stanie się luksusem, na który pozwalać będą sobie nieliczni? I wpłynie na i tak już całkiem wysoki procent ubóstwa energetycznego w naszym kraju?

Określenie jakości życia Polaków za 30 lat jest wręcz niemożliwe i byłoby jedynie wróżeniem. Pokuszę się o stwierdzenie, że po finalizacji dużych inwestycji w najbliższych dekadach nastąpią dziesięciolecia, w których będziemy mogli zwolnić tempo i na same inwestycje wydawać mniej (oczywiście wówczas będziemy musieli myśleć o utrzymaniu istniejących jednostek produkcyjnych itp.). Wydaje się więc, że w perspektywie 2050 r. cena energii elektrycznej przestanie dalej rosnąć.