Morsica Freya uśpiona. Według norweskiej Dyrekcji ds. Rybołówstwa stanowiła zagrożenie 

Morsica Freya uśpiona. Według norweskiej Dyrekcji ds. Rybołówstwa stanowiła zagrożenie 

Nie żyje 600-kilogramowa samica morsa, która od kilku miesięcy odwiedzała norweskie porty. Freya zyskała imię i stała się atrakcją dla okolicznych mieszkańców, chociaż władze ostrzegały, żeby zostawić dzikie zwierzę w spokoju. Czy morsica musiała zginąć?

Morsica Freya na norweskim wybrzeżu

Samica morsa od lipca przebywała w zatoce Oslofjorden. Wspinała się na łodzie, powodując ich podtopienie, opalała się na brzegu lub goniła inne zwierzęta. Kilka razy musiała interweniować policja, gdy Freya zablokowała pomost dla kajakarzy lub zbliżała się zbyt blisko ludzi doprowadzając do wielu potencjalnie niebezpiecznych sytuacji. Mimo to, stała się niemałą atrakcją. Mieszkańcy, jak i turyści robili sobie z nią zdjęcia, zaczepiali, próbowali karmić, kąpali się tuż obok niej. Norweskie władze wielokrotnie ostrzegały, że jeśli sytuacja się nie zmieni zwierzę trzeba będzie uśpić. Argumentowały to zagrożeniem, jakie stanowi dla ludzi.

– Mors nie odpoczywa, jest zestresowany. Mimo naszych apeli o zachowanie odległości, zaobserwowaliśmy niebezpieczne sytuacje, gdy dzieci na oczach dorosłych kąpały się w pobliżu zwierzęcia – przekazała telewizji NRK Nadia Jdaini z Dyrekcji ds. Rybołówstwa.

Przedstawiciele Dyrekcji ds. Rybołówstwa stale monitorowali sytuację z pokładu statku patrolowego, pozostając w kontakcie z policją i weterynarzami. Ostatecznie podjęli decyzję, że zwierzę trzeba uśpić.

Morsica Freya nie żyje

Do podjęcia tej decyzji doprowadziło nierozważne zachowanie ludzi i niestosowanie się do zaleceń. Pomimo wielu apeli notorycznie podchodzili do morsa na niebezpiecznie bliską odległość. Dlatego też w niedzielę 14 sierpnia rano morsica została uśpiona. Eksperci mówią, że nie mogli zapewnić odpowiednich warunków zwierzęciu, było zestresowana i mogło stanowić zagrożenie dla ludzi. Podkreślają też, że rozważyli wszystkie możliwe opcje, w tym relokację. 

ev sustainability digital ad 300x250 921167513 PL final jun28 1
ev sustainability digital ad 750x200 949073423 PL PL Aug22 final 1

– Decyzja o eutanazji została podjęta na podstawie globalnej oceny utrzymującego się zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzipowiedział Frank Bakke-Jensen, szef norweskiej Dyrekcji ds. Rybołówstwa Frank Bakke-Jensen dla portalu France24.

Zwierzę zostało uśpione w kontrolowany i humanitarny sposób przez pracowników Dyrekcji ds. Rybołówstwa. Wywołało to jednak wiele negatywnych komentarz. Użytkownicy w mediach społecznościowych pytają czy naprawdę nie było innego rozwiązania?

Jestem zdruzgotany tą wiadomością! Freya nie musiała umrzeć tylko dlatego, że była ciekawą i towarzyską istotą. To nie była eutanazja, ale morderstwo. Rozumiem, że dzikie zwierzę może być niebezpieczne dla ludzi, ale Freya nigdy nikogo nie skrzywdziła. Jestem pewien, że można by to rozwiązać bez rozlewu krwi. Wystarczyło trochę empatii i nieszablonowych rozwiązań. RIP Freya, zasłużyłaś na coś lepszego napisał jeden z użytkowników na You Tube.

Z Arktyki do Europy w poszukiwaniu jedzenia

Freya gościła w porcie w Oslo od 17 lipca. Wcześniej widziana była na Wyspach Szetlandzkich, w Holandii i Danii. To dość nietypowe jak dla morsów arktycznych miejsca. Są przystosowane do życia w surowych, zimnych warunkach. Najlepiej czują się w temperaturze od około -15° do 5°C. Przed niskimi temperaturami chroni je gruba, miejscami osiągająca nawet 4 cm skóra.  

Niestety w ostatnim czasie coraz częściej spotykamy arktyczne ssaki z dala od ich domów. Opisywaliśmy już historię morsa Wallyego, który podróżował z Arktyki do wybrzeży Europy. Według ekspertów góra lodowa, na której spoczywał mors, odłączyła się i dryfowała na odległe, nieznane wody. W Europie wzbudził niemałą sensację. Wchodził na statki, które często demolował i zatapiał. Eksperci apelowali wówczas o pozostawienie go w spokoju, dzięki czemu Wally wciąż podróżuje.

– Morsy nie są gatunkiem chronionym zgodnie z ustawą o dzikiej przyrodzie, są w zasadzie w takiej samej sytuacji jak lis lub królik. Zatem to ludzie muszą zrozumieć, że to biedne dzikie zwierzę, jest daleko od domu. Zostaw morsa w spokoju, a jeśli musisz iść i go zobaczyć, użyj lornetki – komentował sprawę Malcolm Noonan z Partii Zielonych w Irlandii.

Tyle szczęścia nie miała białucha, która utknęła we francuskiej Sekwanie. Wyczerpane zwierzę zostało uśpione. Nie przeżył również mors widziany nad Bałtykiem

Tego typu sytuacje mogą się powtarzać. Z powodu zmian klimatu lód arktyczny się topi, a zwierzęta ruszają w głąb lądu w poszukiwaniu pożywienia. Eksperci zwracają uwagę, że w najbliższym czasie coraz więcej arktycznych zwierząt opuści swoje siedliska. Najwyższa pora opracować zestaw zasad zachowań. 

źródło: tvn24.pl, portalmorski.pl, tvn24.pl/tvnmeteo

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.