Naukowcy z UCLA opracowali dwuwarstwowe ogniwo słoneczne z perowskitem

Naukowcy z UCLA Samueli School of Engineering opracowali bardzo wydajne cienkowarstwowe ogniwa słoneczne, które dzięki swojej dwuwarstwowej konstrukcji, wytwarzają więcej energii niż standardowe panele fotowoltaiczne.

Moduł wykonuje się przez natryskiwanie cienkiej warstwy perowskitu, który, jak wykazano, jest bardzo skuteczny w wychwytywaniu energii ze światła słonecznego, na dostępne na rynku ogniwo słoneczne. Ogniwo fotowoltaiczne, które tworzy dolną warstwę urządzenia, jest wykonane ze związku miedzi, indu, galu i selenku lub CIGS.

Komórka ogniwa przetwarza 22,4% energii pochodzącej ze słońca, co jest rekordem wydajności konwersji energii dla ogniwa tandemowego perowskit-CIGS. Zespół ma nadzieję na dalsze ulepszanie ogniw i zwiększenie wydajności do 30%. Wyniki badań zostały potwierdzone w niezależnych testach w Narodowym Laboratorium Energii Odnawialnej Departamentu Energii USA. Wydajność urządzenia UCLA jest podobna do wydajności ogniw polikrystalicznych, które obecnie dominują na rynku fotowoltaiki.

“Dzięki naszemu tandemowemu projektowi ogniw słonecznych pobieramy energię z dwóch różnych części widma słonecznego na tym samym obszarze urządzenia”, powiedział Yang, profesora Materiałoznawstwa z UCLA. “Zwiększa to ilość energii generowanej przez światło słoneczne w porównaniu z samą warstwą CIGS.”

Technika natryskiwania perowskitu może być w prosty sposób włączona do istniejących procesów produkcji ogniw słonecznych. Dzięki temu można niewielkim kosztem podnieść wydajność ogniw słonecznych CIGS o prawie 20% w stosunku do pierwotnej wydajności.

Dodaj komentarz


Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Mogą Ci się także spodobać

Codzienny raport smogowy – 15.11.

Wczoraj zachęcaliśmy do spacerów, dziś też to robimy, ale tylko w niektórych miastach. Smog nie odpuszcza i po jednym dniu wytchnienia powraca. Apelujemy – nie palcie złej jakości paliwem i dbajcie o stan techniczny swoich samochodów.

Kupa plastiku, czyli co z nas wychodzi

Rocznie 8 milionów ton plastiku trafia do oceanu. Gdy już znajdzie się w wodzie, rozpada się na kawałki. Najmniejsze jego cząstki mają mniej niż 5 milimetrów, a część z nich jest niewidoczna gołym okiem. Niektóre fragmenty pozostają zawieszone na różnych głębokościach, inne trafiają do organizmów morskich – ryb i skorupiaków. Te drobinki plastiku prędzej czy później dostarczy na nasz stół dorsz, łosoś albo pyszne krewetki.