W Gdańsku oraz Gdyni zostanie zamontowanych 19 czujników jakości powietrza

Pomimo cieplejszej temperatury w wielu miastach Polski nadal jest smog. Aby dokładnie monitorować zanieczyszczenie powietrza, władze samorządowe inwestują środki w rozbudowę sieci pomiarowych, które będą dostępne dla wszystkich mieszkańców. W inicjatywę włączają się również zewnętrzni sponsorzy.

W Gdańsku i Gdyni inwestycję w stacje pomiarowe zaproponował LPP, czyli polski producent odzieży, odpowiedzialny za marki, takie jak House oraz Cropp. LPP zasponsoruje piętnaście czujników marki Airly wraz z dwuletnim abonamentem. Pozostałe cztery mierniki jakości powietrza zostaną dostarczone przez Wyższą Szkołę Bankową w Gdańsku i zamontowane zostaną na Dolnym Mieście.

„Piętnastu wybranym mieszkańcom, instytucjom czy organizacjom po prostu te czujniki damy (…) i w przyszłym tygodniu rozpocznie się montaż pierwszych urządzeń”, powiedział Karol Spieglanin, prezes Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej.

4 comments
  1. Świetnie, że komuś jeszcze zależy na świeżym powietrzu. Wspólne działania miasta i innych podmiotów powinny wystarczyć w walce ze smogiem. Świetnie, że firmy też się angażują w akcję. Wielki plus i buziak dla LPP.

  2. Inicjatywa godna pochwalenia i naśladowania. Tak wygląda odpowiedzialny społecznie biznes. Wiele firm o takim zaangażowaniu zapomina.

  3. Widać że jednak coś w naszej świadomości się zmienia, zaczynamy myśleć o zdrowiu dla ogółu, nie tylko dla siebie. Pozytywne zaskoczenie że z inicjatywą wyszła firma odzieżowa, takimi decyzjami na pewno przysporzą sobie klientów.

  4. Trzeba nasze lokalne społeczeństwo uświadamiać o istniejącym problemie. Pomimo, że w innych miastach jest znacznie gorzej to u nas też nie jest czysto i taka akcja wielu osobom na pewno pozwoli się o tym przekonać. Podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w akcję i dla sponsorów czujników.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.