Dlaczego Ziobro chce zrezygnować z handlu emisjami? To byłaby katastrofalna decyzja

Dlaczego Ziobro chce zrezygnować z handlu emisjami? To byłaby katastrofalna decyzja

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) może odegrać kluczową rolę w łagodzeniu skutków globalnego ocieplenia. Jednak polski Minister Sprawiedliwości chce, aby Polska wycofała się z unijnego systemu. Czym to grozi?

EU ETS zasila polski budżet

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ogłosił niedawno, że chce, aby Polska opuściła unijny system EU ETS, czyli wspólnotowy rynek uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Minister twierdzi, że taki krok służyłby obniżeniu rachunków za energię elektryczną w kraju. Jednak w praktyce wycofanie się z unijnego systemu mogłoby mieć odwrotne skutki.

Minister stwierdził, że nie chce obciążać Polaków i krajowej gospodarki za handel emisjami. Choć to nie handel emisjami przyczynia się do braku funduszy na transformację energetyczną Polski i na wyższe rachunki. 

[…] Jeśli Unia nie będzie chciała go [przyp. red. handel emisjami] radykalnie zreformować i sprawić, aby nie był łupieniem biedniejszych przez bogatych, powinniśmy go zawiesić. I skupić się na reformie polskiej energetyki, ale bez płacenia setek miliardów złotych za certyfikaty emisyjnemówił Ziobro w wywiadzie dla Gazety Polskiej. 

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiada skierowanie sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Tam miałaby zapaść decyzja o tym czy w 2014 roku nie naruszono przepisów konstytucyjnych (wtedy decyzję o zmianie systemu EU ETS przyjął rząd konkurencyjnej partii). 

Jest się czego bać

Ponadto, opłaty wniesione do systemu EU ETS zasilają krajowy budżet. A pieniądze powinny zostać przeznaczone na transformację energetyczną kraju.

Członkostwo w UE zobowiązuje każdy kraj do przestrzegania ustalonych wspólnie regulacji. Handel uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla jest jedną z nich. System EU ETS jest skutecznym narzędziem redukowania emisji gazów cieplarnianych i dekarbonizacji. 

Unijna polityka ograniczania emisji jest kluczowa dla wszystkich krajów UE. Ma na celu obniżenie kosztów redukcji emisji, zwiększenie płynności rynku, ustabilizowanie cen energii,

wyrównanie międzynarodowych rynków i rozwijanie współpracy w redukcji zmian klimatycznych.

Zmniejszanie emisji CO2 leży w interesie wszystkich krajów. Liczba systemów handlu uprawnieniami do emisji rośnie na całym świecie: są obecne m.in. w Kanadzie, Chinach, Japonii, Nowej Zelandii, Korei Południowej, Szwajcarii i Stanach Zjednoczonych.

Polska nie może po prostu wypisać się z systemu EU ETS. Mogłoby to oznaczać kolejny spór z unijnym Trybunałem Sprawiedliwości. I tak nie radzimy sobie z rynkiem energii. Dlaczego?

Prawdziwe koszty i błędy

Nieudana inwestycja w Ostrołęce, czy ciągła walka z Czechami o Turów kosztują Polskę ogromne sumy, które mogłyby zostać przeznaczone na rozwój zielone energii w krajuprzyznał w wywiadzie dla radia TOK FM, były minister środowiska Marcin Korolec i dodał, że pomysł ministra Ziobry nie jest słuszny.

Cały czas opieramy się na zewnętrznych dostawach surowców energetycznych. W ciągu 20 lat importowaliśmy surowce za kwotę ponad bilion złotych płacimy za to ogromne sumy.  Przez ciągłe spalanie paliw kopalnych i brak pomysłów na transformację energetyczną jesteśmy obciążeni zarówno ekonomiczne, jak i środowiskowo.

źródło: ec.europa.eu, oko.press, gazetapolska.pl

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.