Nie chcemy pestycydów w Europie. Czy wkrótce przestaną być stosowane?

W wielu przypadkach pestycydy są zabójcze dla środowiska. Te syntetyczne środki mogą przyczyniać się do powstawania mutacji i nowotworów u organizmów, które zetkną się z tą trucizną. W wielu krajach Europy trwają debaty nad ich wycofaniem. Dąży do tego Europejska Inicjatywa Obywatelska „Ratujmy pszczoły i rolników”.

Dlaczego pestycydy są masowo stosowane?

Choć pestycydy stosuje się na całym świecie, żeby zwiększyć ilość upraw, zabezpieczyć je przed atakiem szkodników, pasożytów i przedłużyć trwałość surowców, to środki te mają niekorzystne działanie na środowisko. 

Kiedy zaś np. szkodniki uodpornią się na działanie jednego rodzaju środka, wtedy często stosuje się jeszcze silniejsze substancje. Przez to, że oddziaływanie pestycydów wpływa negatywnie na środowisko wodne i lądowe oraz zagraża zdrowiu i życiu ludzi i zwierząt, zaczęto poszukiwać naturalnych i alternatywnych metod, aby zabezpieczać uprawy. 

Glifosat, który jest jednym z najpopularniejszych i owianych złą sławą chemikaliów wykryto także w jedzeniu, np. w herbatach znanych producentów. A to, jak mówi Marcin Galicki, współzałożyciel Programu FoodRentgen (monitorowanie jakości żywności) ma znaczny wpływ na nasze zdrowie.

Bioróżnorodność zagrożona

„Ratujmy pszczoły i rolników” to inicjatywa dążąca do stopniowego wycofania syntetycznych i szkodliwych pestycydów z europejskiego (na terenie UE) rolnictwa. Przez to, że pestycydy zagrażają kluczowym w ekosystemach owadom, musimy zawalczyć o to, aby nie wymarły.

Pszczoły i inne zapylacze, motyle, ćmy, niektóre chrząszcze i osy są bardzo narażone na negatywne skutki pestycydów. Tylko w tym roku z powodu rozpylonych toksyn na polskich polach uprawnych i łąkach zginęło wiele milionów pszczół! 10% gatunków pszczół i motyli w Europie jest na skraju wyginięcia. Ponadto w kontakcie z chemicznymi substancjami mogą ucierpieć także rolnicy. Inicjatywa chce to zmienić.

Logo akcji

Główne cele, które chce przeforsować kampania „Ratujmy pszczoły i rolników” to:

– stopniowe wycofywanie syntetycznych pestycydów z unijnego rolnictwa, a do 2035 roku całkowite ich wyeliminowanie,

– przywrócenie naturalnych ekosystemów na obszarach rolniczych,

– reforma rolnictwa na zrównoważone i ekologiczne oraz wspieranie i dotowanie tych form priorytetowo,

– inwestycja w agroekologię i ekologię,

– rezygnacja z upraw zmodyfikowanych genetycznie.

Owady giną dziś bardzo szybko. Główna przyczyna tkwi w zmianach w rolnictwie – mamy coraz większe pola monokultur, dzięki chemicznym herbicydom skutecznie pozbawione chwastów, co utrudnia zapylaczom dostęp do wartościowego pokarmu. Masowe stosowanie chemicznych środków owadobójczych przeciw “szkodnikom” dodatkowo osłabia populacje owadów. Dlatego potrzebna jest zmiana modelu w kierunku agroekologii i rolnictwa ekologicznego, które nie stosuje chemicznych pestycydów i opiera się na współdziałaniu różnych organizmów w bogatych biologicznie ekosystemach, a dotacje unijne dla rolników muszą obejmować działania na rzecz utrzymania różnorodnego krajobrazu i bioróżnorodności, a nie tylko produkcję żywności – mówi  Ewa Sufin-Jacquemart, ekspertka Koalicji Żywa Ziemia.


Co zrobi Komisja Europejska?

Integrowana ochrona roślin to jeden z obowiązków, jakie nałożyła unijna dyrektywa 2009/128/WE. Jednak, jak podaje Koalicja Żywa Ziemia, nakaz pozostał jedynie na papierze. 

W zeszłym roku Europejski Trybunał Obrachunkowy przekazał Komisji Europejskiej, że ta dyrektywa nie jest wcale egzekwowana. W głosowaniach o całkowity zakaz używania pestycydów zwyciężają ci, którzy opowiadają się za ich pozostawieniem i podkreślają kluczową rolą środków w sektorze żywności i ekonomii. 

[…] – Zwracamy się do UE o zakończenie toksycznej ery i wycofanie syntetycznych pestycydów. Sukces naszej inicjatywy może zatrzymać narastający kryzys różnorodności biologicznej. Jej powodzenie będzie jasnym sygnałem dla KE, że nie chcemy w przyszłym roku przedłużenia licencji na glifosat na kolejne 15 lat, za czym lobbuje przemysł chemiczny. My, jako obywatele Europy, możemy to powstrzymaćmówi Tjerk Dalhuisen, członek międzynarodowego komitetu organizacyjnego “EIO Ratujmy Pszczoły i Rolników”.

Inicjatywa obywatelska musi zebrać milion podpisów, aby KE zajęła się nią w ciągu roku.  “EIO Ratujmy Pszczoły i Rolników” zyskała już poparcie 730 tys. osób. Głosowanie trwa do końca września.

Podpisz: https://act.wemove.eu/campaigns/ratujmy-pszczoly

źródło: mat. prasowe, ekologia.pl, act.wemove.eu