Polityka klimatyczna zagrożeniem dla polskich banków i sektora energetyki

Komisja Europejska zaczęła wywierać presję na rynki finansowe. Dotyczy ona zaangażowania w projekty na rzecz ochrony środowiska. Dla polskich banków wiąże się to z wiarygodnością, zaś dla rządu oznacza droższe finansowanie energetyki bazującej na węglu.

Unia Europejska dąży do większego zaangażowania prywatnego biznesu w walkę ze zmianami klimatu i wychodzi z pomysłem powiązania z tym działalności sektora finansowego. UE chce dzięki temu pozyskać 180 mld euro, które miałyby być przeznaczone na rzecz zielonych certyfikatów.

W związku z powyższym KE zamierza wprowadzić konkretne narzędzia, jednym z nich ma być tzw. taksonomia, co oznacza obszary, w których inwestycje związane ze zrównoważonym rozwojem są w stanie zrobić największą różnicę. Innym narzędziem jest np. stworzenie EU labels dla produktów finansowych związanych z ochroną środowiska.

Bruksela chce wymusić działania na sektorze finansowym, które są zgodne np. z unijną polityką klimatyczną. Inwestycje określane teraz jako zielone, mają się stać po prostu standardem.

Za przykład mogą posłużyć autobusy elektryczne, które w ciągu 10-15 lat będą dominować w krajach europejskich. Jednocześnie inwestycje w autobusy konwencjonalne przestaną być opłacalne. Zostaną one obłożone dodatkowymi podatkami i nikt nie będzie kupował ich na masową skalę. Podobną strategię stosuje się też do innych obszarów, jak choćby do energetyki węglowej.

Banki, będące własnością międzynarodowych korporacji, już teraz starają się ograniczyć swój udział w najbardziej „brudnych” częściach gospodarki. W naszym kraju oznacza to wycofanie się z energetyki węglowej i górnictwa.

Niemniej banki nie zaniechają udzielania pożyczek na inwestycje w węgiel, czy też nie pozbędą się z dnia na dzień obligacji firm energetycznych, które z niego korzystają, ale nie będą się angażować w nowe inwestycje z tego sektora.

Istotne jest to, że jeśli międzynarodowe instytucje wycofują się z inwestycji w tzw. „brudne technologie”, to ryzyko z nimi związane przeniesie się na polskie banki. W gruncie rzeczy oznacza to niemożność sfinansowania nowych inwestycji w energetykę węglową, a samo finansowe uzależnienie od tego sektora będzie bardzo kosztowne.

Jeszcze przed kilku laty inwestycje energetyczne mogły być finansowane z wielu różnorakich źródeł, np. euroobligacji czy też przy pomocy Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Dzisiaj źródła te zostały odcięte. Polska, jako kraj oparty pod względem energetycznym głównie na węglu, staje się w swojej polityce coraz bardziej osamotniona.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Wyspy Marshalla są 10 razy bardziej radioaktywne niż Czarnobyl

Podczas testowania gleby pod kątem radioaktywnego plutonu-239 i -240 naukowcy odkryli, że niektóre wyspy z archipelagu Marshalla miały poziom stężenia nie 10, a 1000 razy wyższy niż na Fukushimie (gdzie trzęsienie ziemi i tsunami doprowadziły do topnienia reaktorów jądrowych) i około 10 razy wyższy niż poziom w strefie wykluczenia w Czarnobylu. Skąd skażenie?