Turów: to było nieuniknione. Zapłacimy 2 mln zł dziennie za zanieczyszczanie powietrza

W poniedziałek 20 września zapadła decyzja w sprawie niezaprzestania spalania węgla w kopalni Turów. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał decyzję: Polska będzie płacić 500 tys. euro dziennie. W skali kilku miesięcy to 350 mln zł.

Jest źle

W czerwcu rząd czeski zgłosił skargę do TSUE w sprawie spalania paliw kopalnych na granicy trzech państw w gminie Bogatynia. Polska miała szansę, aby zamknąć kopalnię, a Czechy proponowały wycofanie skargi. Jednak w Turowie nadal spalano węgiel. 20 września zapadła decyzja w sprawie kary, jaką nasz kraj ma zapłacić za niedostosowanie się do unijnych wymogów. Kopalnia i elektrownia działają bezprawnie pomimo zakazu.

Z kolei polski rząd oraz właściciel kopalni i elektrowni PGE podtrzymują, że kopalnię chcą zamknąć dopiero w 2044 roku. Eksperci z dziedzin energetyki martwią się zarówno o straty pieniędzy, jak i brak chęci w transformację energetyczną kraju.

Sytuacja, w której się znaleźliśmy, to efekt absolutnie nieodpowiedzialnej polityki rządu i błędnych decyzji PGE – mówiła Anna Meres, doradca Wicemarszałkini Senatu Gabrieli Morawskiej-Staneckiej.

Za półtora miesiąca, 9 listopada odbędzie się rozprawa w sprawie pozwu czeskiego rządu przeciwko Polsce. Na wniosek Polski TSUE przyspieszył termin procedury. Po wyroku kary mają zostać wycofane. Jednak ostateczny wyrok ma zapaść dopiero na wiosnę w przyszłym roku. 

Mogło być gorzej?

Jeszcze 3 miesiące temu  premier Mateusz Morawiecki uspokajał, że wycofanie pozwu przez Czechy jest na dobrej drodze. Tak się jednak nie stało.

Czesi żądali od Polski 5 mln euro rekompensaty dziennie. Decyzją Trybunału zapłacimy 500 tys. euro każdego dnia, dopóki kopalnia nie przestanie funkcjonować. Polskę czeka płacenie ok. 70 mln zł miesięcznie.  Kara zostanie naliczona, kiedy polskie władze otrzymają oficjalne orzeczenie.

– Komisja Europejska nie może pozwolić ani rządom, ani firmom na działanie poza prawem UE. Musi wykorzystać dostępne środki, takie jak wstrzymanie unijnych funduszy na rzecz sprawiedliwej transformacji, aby ukarać Polskę mówi Petra Urbanova, prawniczka czeskiej fundacji Frank Bold.

Kto za to zapłaci?

Co więcej, jeśli rząd Polski zaniecha płacenia, Unia Europejska może odciąć fundusze unijne dla całego kraju. Powiat zgorzelecki, gdzie mieści się kopalnia, stracił już ponad ćwierć miliarda euro z unijnego funduszu na sprawiedliwą transformację.

Za Turów zapłacą też polscy podatnicy.

– Za decyzje polskiego rządu zapłaci każdy z nas. Nie możemy się zgadzać, aby za nieudolne negocjacje, szkody w środowisku i nieprzestrzeganie prawa płacili obywatele i samorządy. W czasie, gdy ratownicy medyczni walczą o podwyżki, polscy politycy nie potrafią zadbać o budżet własnego kraju – mówi Paweł Pomian, członek zarządu EKO-UNII.

Komentarze z konferencji EEC

Także uczestniczy trwającego przez trzy dni Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, skomentowali nałożenie na Polskę kar za niezaprzestanie wydobycia kopalni węgla Turów.

Zły moment na negocjacje oznacza, że będzie drogo. Nie odkrywamy nic nowego tylko to jest jednak szereg jakichś rozstrzygnięć z kilku lat i mnie zawsze dziwi taka sytuacja, bo my nie jesteśmy krajem w UE, który nie ma doświadczeń i nie mógłby sobie poradzić z tym dużo sprawniej i efektywnej, jeśli chodzi o kosztykomentował Michał Motylewski z kancelarii Dentons.

Z kolei Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska zarządu Forum Energii radzi, aby w tym konflikcie próbować znaleźć przede wszystkim nić porozumienia z Czechami i dodaje, że ta sprawa ciągnie się za nami już od 6 lat.

Prelegenci konferencji EEC, fot. EEC

– Sytuacja z Turowem jest dobrym przykładem na to, że trzeba szybko i odpowiednio reagować na zmieniającą się rzeczywistość. I to jest ogromne wzywanie, które stoi przed naszym sektorem energetycznym. Bo to nie są firmy typu Amazon, Virgin czy Google, które są przyzwyczajone do tego, że działają na zmiennym rynku, tylko to są firmy, które przez dziesiątki lat były takimi powolnymi tankowcami i nagle ktoś wymaga od nich, żeby się bardzo szybko, bardzo drastycznie musiały dostosować do nowej rzeczywistości. Dlatego czasami zdarzają się takie problemy jak w Turowie, dlatego czasami zdarza się rozkładanie rąk i narzekanie na KE, że przyspiesza procesy transformacjidodał Bartłomiej Pawlak.

źródło: mat. prasowe, eecpoland.eu