Czy na horyzoncie pojawią się nowe inwestycje?

Efekty ocieplenia klimatu są w ostatnim czasie szczególnie widoczne. Katastrofalne w skutkach powodzie, susze i pożary wywoływane są w dużej mierze przez zanieczyszczenia i emisje generowane przez przemysł i sektor energetyczny. Czy energetyka wiatrowa, która ma przyczynić się do zmniejszenia emisji, doczeka się szybszego wdrożenia udziału mocy? I co stoi na przeszkodzie jej rozwoju?

Późne przebudzenie

Według unijnego pakietu Fit for 55 udział energii odnawialnej ma wzrosnąć w ciągu 9 lat do 40%. Oprócz fotowoltaiki inwestorzy pokładają nadzieje w energetyce wiatrowej, która w świetle powyższych założeń powinna wyprodukować do 2030 roku 27 GW nowej mocy. Liczba 55 w nazwie pakietu oznacza 55%, bo o tyle ma zmniejszyć się według planów unijnych emisja gazów cieplarnianych.

Tempo zmian klimatycznych przyspieszyło. Podobnie założenia UE wymagają od krajów szybkiego wdrażania zmian na rynku energii. Wielu naukowców podkreśla, że zmiany klimatu są nieuchronne, a obecne warunki na świecie to skutek przespania odpowiedniej chwili. Czy inwestorzy i firmy zdążą w ciągu 9 lat znacząco obniżyć emisje?

Ochronić bioróżnorodność

Theodota Nantsou, dyrektor ds. polityki w World Wide Fund for Nature w Grecji, powiedziała, że ​​Grecja z dużym opóźnieniem zaczęła odchodzić od węgla i zamykać elektrownie. Wskutek takiego opóźnienia może ucierpieć bioróżnorodność, której nie weźmie się pod uwagę w procesie prędkiej dekarbonizacji. 

Rzecznicy dziewiczych terenów sprzeciwiają się usunięciu kilkudziesięciokilometrowych obszarów greckich lasów jodłowych na rzecz budowy farm. Wątpliwości budzą też wypadki z udziałem ptaków, które umierają na skutek zderzenia z turbinami. Na ocenę oddziaływania nowych inwestycji na środowisko trzeba jednak czekać. W przypadku projektów morskich farm wiatrowych, konsultacje z innymi sektorami, np. turystycznym, przedłużają się w sumie nawet do 6 lat. UE zobowiązała się ponad 2 miesiące temu do wzmożonej ochrony bioróżnorodności.

Inwestycje i pozwolenia

Stowarzyszenie Wind Europe podaje, że w ubiegłym roku UE i Wielka Brytania zainwestowały w sumie 43 miliardy euro w nowe farmy wiatrowe. Ponadto z banków pożyczono w tym celu łącznie 21 miliardów euro. Problemem na drodze budowy nowych obiektów, są regulacje prawne i powolne tempo uzyskiwania zgód. Wydawanie pozwoleń na budowę elektrowni wiatrowej wynosi średnio od 2 do 3 lat.

Problemem nie są pieniądze: jest ich dużo. Problemem jest liczba projektów, których nie otrzymujemy w wystarczającej ilości – mówi Giles Dickson, dyrektor naczelny stowarzyszenia Wind Europe.

Według Światowej Rady ds. Energii Wiatrowej globalne tempo wydawania pozwoleń oraz instalowanie turbin powinno przyspieszyć o co najmniej 2 razy. Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej podaje, że energetyka wiatrowa się opłaca: całkowity koszt nowych projektów wiatrowych, zarówno na lądzie, jak i na morzu zmniejszył się w przybliżeniu o ok. połowę w ciągu dekady.

Myślę, że pozwolenie jest jednym z kluczowych czynników, które mogą potencjalnie spowolnić transformację energetyczną mówi dla agencji Reuters Miguel Stilwell de Andrade, dyrektor generalny portugalskiej firmy energetycznej Energias de Portugal.

Teraz Niemcy

Organizacje Wind Europe, BWE i VDMA Power System apelują przed wyborami rządów w Niemczech o aktywne poparcie rozwoju energetyki wiatrowej i przyspieszenia instalacji mocy. Tymczasem rząd Niemiec podaje, że ​​prawie połowa energii elektrycznej w Niemczech jest dostarczana ze źródeł odnawialnych. Wciąż jednak brakuje ekspertów i rzeczoznawców, którzy znaleźliby złoty środek pomiędzy ekologami i ochroną środowiska a nowymi inwestycjami.

Komisja Europejska proponuje utworzenie jednego organu odpowiedzialnego za kontrolowanie procesu wydawania pozwoleń dla niektórych projektów offshore. Najpierw jednak ta propozycja musi być negocjowana przez kraje UE i Parlament Europejski.

Przeczytaj więcej o tzw. zasadzie 10H i zmianie w tejże ustawie odległościowej.

źródło: reuters.com, windeurope.org